Część przedsiębiorców nie zdaje sobie sprawy, że ważące się losy systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2 mogą mieć ogromny wpływ na ich losy.
Polska wkrótce wprowadzi system handlu uprawnieniami do emisji CO2. Punktem wyjścia będzie mechanizm alokacji uprawnień do emisji. Krajowy plan ma być opracowany do marca, robią to też kraje UE. Prawdopodobnie w Polsce większość podmiotów dostanie „uprawnienia”, które zaspokoją ich aktualne potrzeby, ale dla niektórych, np. przechodzących restrukturyzację lub planujących zwiększać produkcję, system może wiązać się z dodatkowymi kosztami.
W Unii i w Polsce
13 października 2003 r. weszła w życie dyrektywa 2003/87/EC, stwarzająca ramy dla handlu uprawnieniami na emisję gazów szklarniowych. W pierwszej fazie dotyczy ona dwutlenku węgla. Wymagane włączenie dyrektywy do prawa krajowego wymaga czasu i aktywności Sejmu, a potem ministrów. Posłowie zostaną postawieni przed faktem dokonanym, gdyż Polska ma w krótkim czasie przedstawić Komisji Europejskiej Krajowy Plan Alokacji Uprawnień (KPAU) i pomimo, że na obecnym etapie nie jest on oparty na projekcie żadnego aktu prawnego — trudno go będzie później kwestionować.
Przyjęta przez Radę Ministrów 4 listopada 2003 r. Polityka Klimatyczna Polski, ustanawia pewne wytyczne pomocne przy tworzeniu KPAU. Zapowiada ona, że decyzje ostateczne co do całkowitej liczby uprawnień do emisji będą podjęte we wrześniu 2004 r., ale naprawdę proces ten zakończy się z chwilą złożenia projektu KPAU do akceptacji Komisji Europejskiej (kraje akcesyjne mają termin do maja 2004). Późniejsze zmiany mogą wynikać tylko z jej zastrzeżeń. Sejm będzie musiał uchwalić ustawę w takiej wersji, jaką ustalą resort środowiska i Komisja Europejska.
Niewielką pociechą jest fakt, że KPAU przygotowywany jest w pośpiechu we wszystkich państwach Unii. Tam wywołuje ostre debaty, w których biorą udział m.in. firmy. Niektóre sektory w UE (np. hutniczy) już wchodzą na ścieżkę prawną, aby bronić swoich interesów.
Również tryb prac bywa inny, np. w Czechach prace odbywają się w oparciu o projekt rozporządzenia ministra środowiska, a nie bezpośrednio o dyrektywę.
Na czym to polega
Niektóre państwa, w tym Polska, zobowiązały się do redukcji emisji gazów szklarniowych, podpisując Konwencję Klimatyczną i tzw. Protokół z Kyoto (UE zobowiązała się do redukcji docelowo prawie o 70 proc. w stosunku do roku 1990, a w latach 2008-12 o 8 proc.). Dla Polski poziomem odniesienia jest rok 1988, a wymagana redukcja wynosi 6 proc. Niektóre państwa UE będą miały kłopoty z realizacją zobowiązań, więc powstała potrzeba skorzystania ze skutecznej redukcji emisji w państwach akcesyjnych i transferu uprawnień do emisji.
Pojawiła się propozycja stworzenia rynku pozwoleń na emisję. W pierwszej fazie miałby on objąć dwutlenek węgla i tylko niektóre działy gospodarki: energetykę (suma źródeł o mocy cieplnej > 20 MWt), metalurgię żelaza, przemysł mineralny oraz papierniczy. Postawienie progu 20 MWt dla instalacji energetycznych powoduje włączenie w system handlu wielu niewielkich ciepłowni (w tym przemysłowych). Instalacje takie występują np. w przetwórstwie spożywczym i innych sektorach, które w większości nie są dobrze poinformowane, przygotowane do handlu emisjami ani do walki o uprawnienia. W krajach UE tworzy się podgrupy w sektorze energetycznym, by uwzględnić interesy podsektorów.
Aby faktycznie stworzyć rynek uprawnień do emisji CO2, rządy państw UE powinny dokonać alokacji uprawnień do emisji, czyli bezpłatnego przydziału pozwoleń.
Czas nagli
Komisja Europejska ma zatwierdzić KPAU nie później niż pół roku przed powstaniem rynku — w połowie 2004 r. Praktyczny termin sporządzenia planu przez wyłonionego w przetargu wykonawcę, z konsultacjami społecznymi, skrócił się do połowy marca. Taki okres przyjęto dla Polski mimo braku formalnych podstaw do przestrzegania zapisów dyrektywy przed akcesją.
Aby uniknąć sytuacji, że zakład będzie musiał ograniczyć lub wręcz zakończyć działalność, KPAU powinien uwzględnić jak najbardziej wiarygodne dane dotyczące „zapotrzebowania” na emisję w przyszłości. Trzeba stworzyć scenariusze dla wszystkich uczestników rynku. Doradcy ministra zbierają jedynie dane historyczne.
Opinie są wyłącznie poglądami autora
dr Piotr Poborski starszy konsultant, WS Atkins Polska, oddział Gliwice