Hanka nadal balansuje nad przepaścią
W Zakładach Przemysłu Cukierniczego Hanka z Siemianowic Śląskich przeciągają się pertraktacje z wierzycielami. Jeżeli odrzucą oni propozycje firmy co do spłaty długu, zakłady czeka likwidacja. Szansą dla spółki mogą okazać się negocjacje z potencjalnymi inwestorami.
Na początku czerwca w katowickim sądzie zapadła zgoda na otwarcie układu z wierzycielami ZPC Hanka. Firma ma około 500 wierzycieli (dostawcy, drukarnie, kilka instytucji finansowych), a jej dług ocenia się na około 85 mln zł. Zarząd Hanki spodziewa się, że jego spłata rozpocznie się na początku 2000 r.
ZPC Hanka chce przedstawić własne warunki spłaty zobowiązań. Żeby propozycja stała się wiążąca, wierzyciele muszą przyjąć ją większością co najmniej jednego głosu. Głosowanie odbędzie się na przełomie tego i przyszłego roku. Jeżeli propozycje Hanki zostaną odrzucone, spółka będzie musiała ogłosić upadłość.
Obecnie 96 proc. akcji Hanki kontrolują Stanisław Giszczak oraz Jacek Latomski, właściciele grupy Solaris, która jest już odpowiedzialna za zamknięcie dwóch towarzystw ubezpieczeniowych. Jednym z nich był bydgoski Gryf, drugim poznańska Hestja.
— Rozmowy z inwestorami trwają. Na razie jednak nie mogę ujawniać liczby i tożsamości zainteresowanych firm — mówi Andrzej Strużyna, prezes ZPC Hanka.
Negocjacje są chyba jednak zaawansowane, gdyż w drugiej połowie września akcjonariusze spółki mają podjąć decyzję o podniesieniu kapitału firmy. Miałby on wzrosnąć o 20 mln zł. Wpływy z emisji mogą znacząco poprawić sytuację Hanki wobec wierzycieli.
Do czasu znalezienia inwestora firma stara się obniżyć koszty działalności. Z 1400 pracowników odeszło już 280.