Hazard będzie dołował, ale fiskus nie straci

Dawid Tokarz
11-01-2010, 00:00

Choć rynek gier i zakładów w 2010 r. może się skurczyć nawet o połowę, to budżet państwa tego nie odczuje.

Choć rynek gier i zakładów w 2010 r. może się skurczyć nawet o połowę, to budżet państwa tego nie odczuje.

Kilka dni temu w "PB" ujawniliśmy, że wydatki Polaków na hazard w 2009 r. były najwyższe w historii i sięgnęły 20 mld zł. Od 1 stycznia 2010 r. działa prawo, które sprawia, że więcej rekordów nie będzie. Z analizy planów firm hazardowych i naszych szacunków wynika, że w tym roku na gry i zakłady możemy wydać między 10 a 12 mld zł. Fiskus na tym załamaniu jednak nie straci, a może nawet zyskać. Jak to możliwe? Nowa ustawa hazardowa wprowadza podwyżkę specjalnego podatku od gier (POG) dla wszystkich firm poza państwowym Totalizatorem Sportowym.

Więcej z automatów

Na zmianach najwięcej straci lider rynku: sektor automatów o niskich wygranych. Od początku roku operatorzy "jednorękich bandytów" za każdą maszynę muszą płacić miesięcznie nie 180 EUR (około 740 zł), a 2 tys. zł podatku. To dlatego już od 1 stycznia zawiesili działalność około 26 tys. z wszystkich ponad 56 tys. automatów działających na koniec 2009 r. Ich przychody, które jeszcze w ubiegłym roku sięgnęły astronomicznych 11,3 mld zł, spadną co najmniej dwukrotnie. Tym bardziej że w kolejnych miesiącach będą zapewne wycofywać z rynku kolejne maszyny. Co najmniej 20 tys. tych najlepiej zlokalizowanych powinno jednak zostać. Przy dużo wyższym podatku oznacza to, że fiskus może liczyć na roczne wpływy rzędu 500-550 mln zł. A to dużo więcej niż POG zapłacony przez automaciarzy w 2009 r. (około 360 mln zł).

Mniej więcej tyle samo podatku co rok wcześniej powinni zapłacić operatorzy kasyn i salonów gier (im stawka POG wzrosła z 45 proc. do 50 proc. od dochodu) oraz bukmacherzy (z 10 do 12 proc. od obrotu). Choć nie wykluczają, że będą musieli zamknąć nawet do 20 proc. placówek, to dotknie to te z nich, które mają najgorsze wyniki, a więc i płacą najmniejszy POG. Co więcej, takich likwidacji należy spodziewać się raczej w II połowie roku, kiedy już będzie widać wpływ zwiększonego apetytu fiskusa na rentowność poszczególnych placówek. W efekcie spadek przychodów tych trzech sektorów może wynieść około 10 proc., na tyle mało, by wyrównał go wzrost stawki podatkowej.

Mniej z Totalizatora

Mniej do budżetu może natomiast wpłacić Totalizator Sportowy (TS). Jeszcze po I półroczu 2009 r. jego przychody były o 2 proc. wyższe niż w tym samym okresie 2008 r., gdy na koniec roku był już ponad 5 proc. pod kreską. Nawet jednak gdyby w 2010 r. ta zła tendencja w TS się utrzymała, to fiskus nie powinien na tym stracić więcej niż 40 mln zł. W rezultacie łączne wpływy z POG w 2010 r. powinny być o około 10 proc. wyższe niż rok wcześniej, kiedy wyniosły 1,56 mld zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Hazard będzie dołował, ale fiskus nie straci