Głównym celem drastycznych zmian w prawie, wprowadzonych w 2010 r. przez rząd PO — PSL po tzw. aferze hazardowej, było ograniczenie dostępności gier i zakładów. Już po trzech latach okazuje się, że antyhazardowa krucjata straciła cały impet. Z szacunków „PB” wynika, że wydatki Polaków na hazard w 2012 r. zmniejszyły się zaledwie o 1,6 proc.: z 14,8 do 14,6 mld zł. A gdyby uwzględnić rosnący dynamicznie w siłę hazard nielegalny, nawet wzrosły.

Pozory sukcesu
Zgodnie z założeniami resortu finansów, na nowym prawie najwięcej tracą operatorzy automatów o niskich wygranych (AoNW), którzy od 2010 r. za każdą maszynę płacą miesięcznie nie 180 EUR, ale 2 tys. zł podatku. W 2012 r. przychody sektora tzw. jednorękich bandytów spadły o około 11 proc.: z 6,08 mld zł do 5,4 mld zł. To oznacza, że do automatów, ustawianych w pubach czy na stacjach benzynowych, Polacy wrzucili ponad dwa razy mniej niż w rekordowym 2009 r. (11,6 mld zł). Sukces jest jednak pozorny. Z dwóch powodów. Pierwszy to przeżywające ogromny boom podziemie hazardowe. O ile w 2009 r. Izba Celna zatrzymała nieco ponad 0,5 tys. nielegalnych automatów, o tyle w 2011 r. w ręce celników trafiło już prawie 3,2 tys. nielegalnych maszyn. Danych z 2012 r. brak, ale z informacji „PB” wynika, że zatrzymań było jeszcze więcej. Aktywność służb na niewiele się jednak zdaje, bo nielegalnych jednorękich bandytów wciąż przybywa. Humor resortowi finansów powinien psuć też wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z lipca 2012 r. i następujące po nim wyroki polskich sądów administracyjnych, uznających, że nowelizacja ustawy hazardowej przed jej wprowadzeniem powinna być notyfikowana w Komisji Europejskiej. Zdaniem ekspertów, otwiera to operatorom AoNW coraz szerzej furtkę do roszczeń odszkodowawczych przeciwko skarbowi państwa.
Migracje graczy
Podważenie zgodności polskiego prawa hazardowego z ustawodawstwem UE to ostatnia deska ratunku dla sektora. Ustawa hazardowa przewiduje, że do 2015 r. wszystkie AoNW znikną z rynku. Ten sam smutny los resort finansów zaplanował dla salonów gier z automatami o wysokich wygranych. W 2012 r. wygasło aż ponad 100 z obowiązujących na koniec 2011 r. 258 koncesji na salony. Przychody spadły jednak zaledwie o 9 proc.: z 3,68 mld zł do 3,35 mld zł, a to dlatego, że kontynuujące działalność placówki przejęły część amatorów wycofywanych z rynku AoNW. Na drugim biegunie rynku znalazły się kasyna.
Według szacunków „PB”, w 2012 r. ich przychody wyniosły 1,64 mld zł i były o 27 proc. wyższe niż rok wcześniej (1,29 mld zł).
— Główna przyczyna tego wzrostu to migracja klientów z zamykanych salonów do kasyn, zarówno tych funkcjonujących od lat, jak i nowych. Ten proces będzie trwał, dlatego delikatnego wzrostu spodziewamy się i w tym roku — mówi Tomasz Szakiel, prezes grupy ZPR.
Zarówno on, jak i Andrzej Maj z konkurencyjnego Casinos Poland potwierdzają, że największym i narastającym problemem dla legalnych kasyn jest rosnący w siłę hazard nielegalny, z którym nie radzą sobie celnicy. Podobnie uważają szefowie firm bukmacherskich. Mimo że w 2012 r. odbyły się i EURO 2012, i olimpiada w Londynie, a dodatkowo kilka firm uruchomiło zakłady w internecie, przychody wszystkich bukmacherów jedynie utrzymały się na poziomie z 2011 r. i wyniosły około 0,75 mld zł.
— W 2012 r. nadal musieliśmy zmagać się z nierówną konkurencją ze strony nielegalnych bukmacherów zagranicznych, nieprzestrzegających restrykcji związanych z reklamą i niepłacących wysokiego, 12-procentowego podatku od obrotu — tłumaczy Jan Štefanek, dyrektor generalny firmy Fortuna Zakłady Bukmacherskie.
Totek na plusie
W odmiennych nastrojach rok zakończyły władze Totalizatora Sportowego (TS). M.in. dzięki wysokim kumulacjom w sztandarowej grze Lotto w 2012 r. Polacy w kolekturach państwowego monopolisty wydali ponad 3,4 mld zł, o prawie 15 proc. więcej niż rok wcześniej (2,98 mld zł).
— Plan sprzedaży przekroczyliśmy o około 0,5 mld zł. To był naprawdę bardzo dobry rok, obfitujący w wiele wydarzeń, takich jak rekordowa wygrana w Lotto (ponad 33,7 mln zł) czy niezwykła popularność zdrapek — ocenia Wojciech Szpil, do niedawna członek zarządu, a obecnie prezes TS.