Hedgingowy bonus poprawia wyniki

Robert Szklarz
opublikowano: 17-08-2016, 22:00

Nawet 1,5 pkt. proc. do stopy zwrotu funduszu, działającego na rynkach zagranicznych, może dodać umiejętne zabezpieczenie ryzyka walutowego.

Za sprawą problemów, z jakimi zmagają się posiadacze kredytów denominowanych we frankach szwajcarskich, miliony Polaków uświadomiły sobie zagrożenia związane z ryzykiem walutowym. Dotyczy ono także osób lokujących oszczędności w zagranicznych aktywach. Cały wypracowany przez nie zysk może zostać zniwelowany przez spadek wartości lokalnej waluty. Z tego powodu fundusze działające w tym segmencie zabezpieczają się (stosują hedging), dzięki czemu ich jednostki są niewrażliwe na zmiany kursowe. Taka konstrukcja nie tylko likwiduje ryzyko walutowe, ale w niektórych przypadkach daje jeszcze zarobić klientom, dopisując do wyniku 100-150 pkt. baz.

Rachunek korzyści

— Fundusz zarabia na zabezpieczaniu pozycji na rynku walutowym, kiedy waluta obca, za którą kupujemy zagraniczne aktywa, charakteryzuje się niższą stopą procentową niż waluta, w której inwestor lokuje oszczędności — wyjaśnia Patryk Borkowski z departamentu rozwoju nowych produktów Union Investment TFI. Taka zależność wynika wprost z konstrukcji instrumentówfinansowych wykorzystywanych do zabezpieczania pozycji — swapów i forwardów.

Dzięki nim dokonuje się dwóch transakcji, które polegają na kupnie waluty i odsprzedaży jej w przyszłości po określonej cenie. Z ekonomicznego punktu widzenia jest to ulokowanie na ten czas złotych na lokacie i pobieranie z przychodów zgodnych z polskimi stopami procentowymi oraz zaciągnięcie pożyczki w walucie obcej i płacenie od niej odsetek według oprocentowania wymaganego przez banki zagraniczne. Jeżeli dokonujemy inwestycji w kraju, w którym są niższe stopy procentowe niż w Polsce, różnica między odsetkami uzyskanymi a zapłaconymi jest dodatnia, więc fundusz osiąga dodatkowy zysk wynikający z tzw. punktów swapowych.

Wielkość korzyści wynikającej z zabezpieczania wynika przede wszystkim z różnic w stopach procentowych będących przedmiotem transakcji na rynku terminowym. Im są one większe, tym więcej może zyskać inwestor. Z drugiej strony, jak podkreśla Patryk Borkowski, do zabezpieczenia pozycji w walutach oprocentowanych wyżej niż polski złoty, na przykład tureckiej lirze, trzeba dopłacić. Inne czynniki mające wpływ na ostateczny wynik funduszu to koszty transakcyjne i płynność.

— Licząc tylko różnice w stopach procentowych, na zabezpieczaniu pozycji w euro można obecnie osiągnąć około 1,6-1,9 pkt. proc. rocznie dodatkowego przychodu, w zależności od warunków transakcji. Od tego trzeba odliczyć prowizje dla maklerów i opłaty dla banku, a także uwzględnić rezerwę płynnościową, czyli część portfela, która będzie denominowana w złotym. Tym jest ona mniejsza, im bardziej płynne aktywa w portfelu. Ostatecznie z tytułu punktów swapowych fundusz może zyskać dodatkowe 1-1,5 pkt. proc. To zysk wolny od ryzyka rynkowego, bo pozycja na rynku terminowym jest równoważona przez pozycję na rynku natychmiastowym — mówi ekspert Union Investment TFI.

Zysk z zagranicy

Do specyficznej sytuacji dochodzi na rynku obligacji. Daniel Lasek, specjalista ds. zarządzania aktywami Allianz TFI, zauważa, że euroobligacje dzięki punktom swapowym mogą dać większy dochód niż papiery dokładnie tego samego emitenta oferowane w polskim złotym.

Dzięki temu fundusze dłużne korporacyjne inwestujące za granicą mogą osiągać wyższe stopy zwrotu niż działające wyłącznie na rynku polskim, nawet mając w portfelu dokładnie te same spółki. Na przykład inwestujący także w papiery polskich emitentów na rynkach zagranicznych Aviva Investors Dłużnych Papierów Korporacyjnych w ostatnich dwunastu miesiącach przyniósł inwestorom 3,91 proc., podczas gdy średnia dla tej grupy funduszy wyniosła w tym czasie 2,49 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Robert Szklarz

Polecane