Producent lodowisk pilnie potrzebuje kapitału, żeby zaspokoić popyt. Jeśli się uda, w przyszłym roku wejdzie na Ukrainę.
Dziś jest ostatni dzwonek dla tych, którzy chcą zapisać się na akcje Hefal Serwis w transzy otwartej oferty publicznej. Z kolei 17 czerwca producent lodowisk i stolarki aluminiowej będzie przyjmować zapisy od inwestorów instytucjonalnych.
— Wciąż spotykamy się z instytucjami. Ich zgodna opinia o naszym biznesie jest bardzo pozytywna. Przyznają jednak, że problemem jest niewielka wartość oferty — mówi Jacek Jaszczołt, prezes Domu Maklerskiego Amerbrokers, który jest oferującym akcje spółki.
Hefal uzyska z oferty maksymalnie 9,88 mln zł (cena emisyjna to 28 zł). W ofercie, na którą składają się nowe i stare akcje, sprzeda prawie połowę podwyższonego kapitału. Pieniędzmi sfinansuje przede wszystkim budowę dwudziestu lodowisk, które będą przeznaczone na wynajem.
— Ten segment działalności uważamy za bardzo perspektywiczny. Dlatego zamierzamy nieco zmienić strukturę przychodów, zwiększając udział wynajmu lodowisk kosztem sprzedaży gotowych obiektów. Przełoży się na to wzrost rentowności — zapowiada Sonia Erbel, członek zarządu Hefala.
W rezultacie sprzedaż firmy powinna sięgnąć w tym roku 26,8 mln zł, a zysk netto wyniesie 2,18 mln zł. W 2007 r. było to odpowiednio 21,7 mln zł i 1,75 mln zł. Te wyniki dają Hefalowi pozycję lidera na rynku lodowisk. Zdaniem zarządu, rynek jest na tyle perspektywiczny, że warto pomyśleć o wyjściu za granicę.
— Myślimy o wejściu na rynki wschodnie, np. na Ukrainę. Będzie to możliwe już w przyszłym roku — zapowiada Daniel Kowalski, prezes Hefala.
Do realizacji tych planów potrzebne są jednak pieniądze z giełdy.
— Hefal potrzebuje kapitału, żeby wykorzystać potencjał tkwiący w rynku. W tej chwili odmawiamy części odbiorców, bo nie jesteśmy w stanie przyjąć ich zamówień. Na dodatek, w ogóle się nie promujemy — twierdzi prezes.