High-tech made in Poland

9livesdata, Psiloc, Digital Core Design czy PlanetSoft to przykłady małych polskich firm IT, odnoszących sukcesy w skali globu

Nie mamy Facebooka ani Google’a. Nie jesteśmy ojczyzną iPada ani Nokii. Jednak to nie znaczy, że polscy przedsiębiorcy z sektora nowoczesnych technologii nie potrafią wypłynąć na międzynarodowe wody. Takich innowacyjnych rodzynków, którym to się udało, jest nad Wisłą co najmniej kilkadziesiąt. Firmy — w kraju praktycznie nieznane — często są championami w swoich niszach. Łączy je to, że stawiają na biznes w globalnej skali i nie mają nawet strony internetowej w języku polskim.

— Zakładając firmę chciałem być gospodarczym patriotą i prowadzić działalność na krajowym rynku. Szybko jednak okazało się, że na moje produkty nie ma tu zapotrzebowania. Dlatego wyszliśmy z nimi na rynek globalny — mówi Marek Filipiak, prezes warszawskiej firmy Psiloc, która zajmuje się produkcją rozwiązań mobilnych dla biznesu.

Jej głównym partnerem jest gigant telekomunikacyjny — Nokia, a ze stworzonej przez nią aplikacji turystycznej na komórki World Traveler korzysta 9,5 mln klientów na całym świecie.

— Choć od samego początku mieścimy się w Gdańsku, to dopiero ponad rok temu zdecydowaliśmy się wejść na polski rynek. Wcześniej polski rynek e-commerce był niegotowy na nasze produkty — mówi Szymon Grabowski, prezes Impliksu, zajmującego się dostarczaniem rozwiązań IT dla e-marketingu.

Zatrudniająca obecnie 100 pracowników spółka obsługuje prawie 200 tys. klientów na całym świecie. Te dwie firmy to tylko wierzchołek góry lodowej. Okazuje się, że Polak potrafi. W obszarze nowoczesnych technologii tworzymy produkty i usługi, które mogą zamieszać na globalnym rynku i skutecznie konkurować z rozwiązaniami dostarczanymi przez światowych gigantów.

Mały polski biznes robi wszystko: od prostych aplikacji wspomagających prowadzenie biznesu po najnowocześniejsze na świecie procesory. Te ostatnie to domena bytomskiej firmy Digital Core Design. Do jej klientów należą globalne korporacje: Intel, Siemens, Philips, Toyota czy General Electric. Jej procesory są wykorzystywane do sterowania szybkimi pociągami w Szwecji czy też bezzałogowymi samolotami zwiadowczymi.

Jak twierdzi Piotr Kandor, jeden z projektantów Digital Core Design, na świecie jest kilkaset milionów urządzeń, w których wykorzystano technologię opracowaną w Bytomiu. Kupując systemy nawigacji GPS czy sprzęt AGD i RTV, często nawet nie wiemy, że sterują nimi procesory, które narodziły się w Polsce. Do globalnej czołówki zalicza się także warszawska spółka 9livesdata. Od wielu lat współpracuje z japońskim koncernem NEC.

Pełni funkcję centrum badawczo-rozwojowego. Prowadzi badania nad skalowalnymi systemami pamięci masowej. Wynikiem jest największy na świecie system do przechowywania kopii zapasowych danych na dyskach.

— NEC produkuje i dostarcza go klientom. My zajmujemy się projektowaniem — tłumaczy Cezary Dubnicki, prezes 9livesdata (nazwa firmy pochodzi od liczby żyć, które mają amerykańskie koty). Nie może ujawnić żadnych szczegółów współpracy z japońskim koncernem, ale twierdzi, że firma działa na rynku, który jest wart miliardy dolarów. Jego skalę pokazuje przejęcie przez EMC za 2,1 mld USD firmy DataDomain oferującej produkt konkurencyjny do tego, który projektuje 9livesdata.

Stare, ale jare

Rodzynki polskiego high-tech to nie tylko sprzęt, ale także usługi IT. I to często w obszarze, który jeszcze kilka lat temu ciężko było uznać w Polsce za poważny biznes.

Przykładami takich firm są warszawski Gog. com oraz wrocławski LiveChat. Gog to obecnie numer dwa na globalnej mapie niezależnych portali oferujących zakup gier komputerowych przez internet. Wyprzedza go tylko niekwestionowany lider tego segmentu — należąca do amerykańskiej firmy Valve platforma Steam. Gog różni się jednak od niej modelem biznesu.

Postawił na sprzedaż gier bez uciążliwych zabezpieczeń i rozpoczął od starych tytułów. I jak pokazują jego wyniki, które są podwajane co rok, był to strzał w dziesiątkę.

— Polski rynek generuje około dwóch proc. przychodów Gog.com. Zdecydowana większość sprzedaży przypada na rynek amerykański i zachodnioeuropejski — mówi Adam Kiciński, szef giełdowego CD Projekt Red, właściciela Gog.com.

Kusząca rentowność

W swoim segmencie liczy się także LiveChat, który jest prawdopodobnie polskim rekordzistą, jeśli chodzi o liczbę publikacji na jego temat w fachowych mediach amerykańskich. Jak wskazuje nazwa firmy, specjalizuje się ona w komunikatorach dla biznesu i ma już ponad 2 tys. klientów na całym świecie.

Z jej rozwiązań korzysta m.in. Philips, Samsung czy Bosch. Jednak — jak mówi Michał Cichy, prezes spółki — głównym obszarem działania mają być USA, gdzie od końca ubiegłego roku LiveChat prowadzi szeroko zakrojoną ekspansję. Jej pierwsze efekty już widać.

— Nigdy wcześniej nie zdobywaliśmy tak szybko nowych klientów. W tym roku pozytywnie zaskoczymy rynek dynamiką wzrostu — zapowiada Michał Cichy. Kierowana przez niego spółka myśli o debiucie na NASDAQ, choć nie wyklucza, że poszuka finansowania w Polsce. Inwestorów może kusić rentownością, która przekracza 40 proc. dzięki przeniesieniu całej sprzedaży do sieci.

Natomiast na rodzimy New Connect udaje się inna spółka, która postawiła na rozwój poza Polską. Jest nią wrocławski PlanetSoft, zajmujący się outsourcingiem IT, konkurujący z podobnymi firmami z Indii czy Chin. Spółka nie chce jednak wyręczać innych do końca swojego biznesowego życia. Dlatego — jak mówi Hubert Wochyński, prezes PlantSoftu — pracuje nad zmianą profilu działalności.

— Chcemy przekształcić się w software house [firmę, zajmującą się produkcją własnego oprogramowania — red.] — deklaruje prezes.

Podkreśla, że jego firma już opracowała dwa własne produkty. Jeden to rozwiązanie, które wspomaga wymianę danych między pracownikami oraz umożliwia korzystanie z oprogramowania wspomagającego zarządzanie firmą. Drugi system — adresowany do sektora MSP — będzie wyjątkowo na początku oferowany na polskim rynku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu