Jej przeciwnicy podkreślają rozdźwięk, pomiędzy wysokością jej zarobków a deklaracjami partii którą reprezentuje, wzywającymi do zmniejszenia przepaści pomiędzy bogatymi a biednymi przedstawicielami amerykańskiego społeczeństwa.

Dochody Clinton zrealizowane po odejściu ze stanowiska Sekretarza Stanu w lutym 2013 r. w głównej mierze pochodzą z publikacji jej najnowszych wspomnień, przemówień publicznych i płatnych wystąpień w trakcie seminariów korporacyjnych.
Jak wskazują analitycy, obecnie co najmniej 12 organizacji, które wcześniej zarezerwowały obecność i wystąpienie byłego gospodarza Białego Domu, Billa Clintona, zdecydowało się „zatrudnić” również jego małżonkę. Wśród nich są m.in. bank Goldman Sachs Group oraz Krajowe Stowarzyszenie Pośredników w Obrocie Nieruchomościami (National Association of Realtors).
Co prawda w porównaniu do męża, który od zakończenia drugiej kadencji prezydenckiej zarobił blisko 106 mln USD, dochody Hillary nie wyglądają oszałamiająco, jednak lokują ją nie tylko wśród jednego procenta najlepiej zarabiających Amerykanów, ale nawet w górnej jednej setnej tego przedziału.
Tymczasem średni roczny dochód uwzględniając wszystkie zawody w Stanach Zjednoczonych kształtował się w minionym roku na poziomie około 47 tys. USD. W trackie wyborów prezydenckich w 2012 r. aż 41 proc. głosujących miało dochód nie przekraczający 50 tys. USD.
"Lepsza połówka" Clintonów nie podjęła jeszcze ostatecznej decyzji czy będzie ubiegać się o amerykańską prezydenturę. Eksperci i media typują ją w gronie największych faworytów wyborów w 2016 r.
