Hipoteczny portfel się sypie

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 2009-03-27 00:00

Kredyty hipoteczne psują się od franka. Co najgorsze, najszybciej te z najkrótszą metryką, brane rok temu, kiedy złoty był silny.

Odsetek nieregularnych kredytów wzrósł w ciągu kwartału dwukrotnie

Kredyty hipoteczne psują się od franka. Co najgorsze, najszybciej te z najkrótszą metryką, brane rok temu, kiedy złoty był silny.

Amerykanie mówią, że z kredytami hipotecznymi jest jak z małżeństwem — zaczynają się psuć po siedmiu latach. Wydawało się, że w Polsce będzie podobnie, bo przez ostatnie lata długi za mieszkania kupione na kreskę spłacane były wręcz wzorowo. Niestety, wiele wskazuje na to, że kryzys przyjdzie wcześniej. Pojawiają się bowiem pierwsze niepokojące sygnały, że coś zaczyna się psuć w portfelu kredytów hipotecznych. I to wcale nie tych z dłuższą metryką.

Psuje się cały portfel, ale najszybciej pogarsza się spłacalność kredytów najmłodszych, zaciągniętych w ubiegłym roku. Wskazują na to niepublikowane wcześniej dane Biura Informacji Kredytowej (BIK), zaprezentowane na niedawnym spotkaniu z bankowcami.

We frankach najgorzej

Na koniec lutego tego roku odsetek opóźnionych kredytów wynosił 0,49 proc. Niewiele? To prawda, że w całej masie kredytów, których liczba przekracza 1,2 mln sztuk, to śladowa liczba. Niepokoi jednak dynamika, z jaką pogarsza się jakość portfela. Cztery miesiące wcześniej odsetek kredytów nieregularnych zaciągniętych w 2008 r. był dwukrotnie mniejszy i wynosił 0,24 proc. To jeszcze nie wszystko, bo mowa jest o całym portfelu. Spójrzmy jednak na poszczególne waluty, w jakich zadłużali się kredytobiorcy. Znowu czeka nas niespodzianka.

Dotąd kredyty we frankach były znacznie regularniej spłacane niż kredyty w narodowej walucie, co było nawet wykorzystywane jako argument za kontynuowaniem akcji kredytowej w szwajcarskiej walucie. Do niedawna.

Jak się okazuje, franki nie przetrwały próby czasu. Od października odsetek niespłacanych na czas kredytów w tej walucie zwiększył się trzykrotnie — z 0,15 do 0,44 proc. Złotowe kredyty też wahnęły się w tym czasie, lecz nieznacznie — z 0,42 do 0,56 proc.

Nie dają rady

— Jest grupa osób, które zaciągnęły kredyty w ubiegłym roku i pomimo spadku stóp procentowych równoważących wzrost kursu franka szwajcarskiego, nie radzą sobie z terminowym płaceniem rat — mówi Andrzej Topiński, główny ekonomista BIK.

I zaznacza, że nie ma powodów, by bić na alarm, choć przyznaje, że trzeba bardzo uważnie obserwować zachowanie kredytobiorców. Generalnie jednak teza, że kredyty hipoteczne mają dobrą markę, wciąż jest i będzie aktualna. Nieregularnością charakteryzuje się obecnie około 1 proc. całego portfela. Oczywiście z czasem odsetek będzie się zwiększał, jednak Andrzej Topiński uważa, że biorąc pod uwagę rysowane obecnie scenariusze makroekonomiczne na przyszłość, nie więcej niż o 1,5 proc., czyli do 2-2,5 proc.

— Wiele zależy od stóp procentowych w Polsce, których wysokość ma bardzo duże znaczenie dla kredytów złotowych. Jeśli będą spadać, wówczas raty będą niższe i lepsza będzie spłacalność — mówi Andrzej Topiński.

Marcin Materna, szef analityków w DM Millennium, też nie spodziewa się, by klienci banków masowo przestali spłacać kredyty. Będzie pewnie więcej opóźnień, ale skala zjawiska nie powinna być duża. Zwraca jednak na co innego uwagę.

— Banki muszą liczyć się z odpisami na nieregularne kredyty. Wydawało się, że rezerwy będą rozciągnięte w czasie. Jeśli jednak jakość kredytów będzie pogarszała się w takim tempie, jak pokazują dane BIK, to już w tym roku trzeba będzie utworzyć duże rezerwy — mówi Marcin Materna.