Historia wielickiej soli

Kopalnia Soli
opublikowano: 02-04-2015, 12:01

Legenda głosi, że sól do Wieliczki przywędrowała z królewną Kingą. Kinga to postać historyczna - była córką króla Węgier Beli IV Arpada, wyniesiona na ołtarze od wieków patronuje solnym górnikom. Zwyczajem dawnych wielkich rodów wydano ją za mąż w imię politycznych interesów za księcia krakowsko-sandomierskiego Bolesława Wstydliwego. Cóż mogła wnieść w posagu, skoro Polska była krajem ludnym i bogatym? Mądra królewna poprosiła ojca o jedną z kopalń w kraju Maramuresz, dowiedziała się bowiem, że nad Wisłą brakuje soli.

Wrzuciła do szybu swój zaręczynowy pierścień i udała się w podróż do nowej ojczyzny. Tuż pod Krakowem nakazała postój, po czym poleciła towarzyszącym jej węgierskim górnikom kopać we wskazanym miejscu. Jakież było zdumienie, gdy wydobyto bryłę soli, w niej zaś lśnił pierścień - ten sam, który zniknął w mroku ziemi w Maramuresz! Tyle legenda, bardzo piękna zresztą.

Oczywiście w każdej legendzie tkwi  ziarno prawdy. Sól kamienną odkryto pod Krakowem w połowie XIII wieku, zatem w czasach księcia Bolesława i księżnej Kingi. Wcześniej produkcja „białego złota” opierała się na działalności warzelniczej – z powierzchniowych źródeł czerpano solankę i odparowywano ją w specjalnych naczyniach. Zasada warzenia soli nie zmieniła się od czasów neolitycznych. Wprawdzie gliniane naczynia zastąpiono w średniowieczu metalowymi panwiami, wciąż jednak chodziło o to samo, o uzyskanie soli z wody. 

Jakkolwiek w XII stuleciu powierzchniowe źródła słonych wód zaczęły się wyczerpywać. Nie zostało nic innego, jak tylko je cierpliwie pogłębiać, kopiąc studnie. Zapewne w jednej z takich studni natrafiono na pierwszą bryłę soli. Pierwszy szyb poszukiwawczy wybity na dziedzińcu Zamku Żupnego nie sięgnął złoża, dotrzeć do bogactwa udało się dopiero w latach 80. XIII wieku.

Trudno przecenić wartość soli. Solny bałwan był wart kilku wsi. Wpływy z żup poważnie zasilały szkatułę władcy – aż trzecia część monarszych dochodów pochodziła właśnie ze sprzedaży soli. Nic dziwnego, że monarchowie chętnie zapraszali do podziemi co znamienitszych gości i pokazywali im to zdumiewające źródło bogactwa. Najczystsza wielicka sól trafiała wprost na królewski stół – pakowana do beczek i sygnowana Białym Orłem była prawdziwym markowym produktem. 

Bardzo łaskawy dla Wieliczki oraz kopalni okazał się Kazimierz Wielki. W roku 1368 nakazał spisać dotąd zwyczajowe prawo organizujące funkcjonowanie podkrakowskich żup. Statut Kazimierzowski wyraźnie zaznaczył, że są one własnością króla. Dochodowe solne przedsiębiorstwo w roku 1518 zatrudniało w wielickiej kopalni ok. 430 pracowników. Starczy spojrzeć na schemat organizacyjny z XVI wieku, by uświadomić sobie, że żupy w okres renesansu wchodziły jako prężnie działające przedsiębiorstwo o przejrzystej strukturze. 

XVII wiek nie był dla Polski specjalnie szczęśliwy. Łatwo obliczyć, że Najjaśniejsza Rzeczpospolita Szlachecka cieszyła się pokojem raptem przez 30 lat. Zbyt mało. Wojenne zawieruchy doskwierały również królewskim kopalniom soli. Żupnicy dzierżawiący przedsiębiorstwo dbali przede wszystkim o swoje zyski. Samowola sięgnęła szczytu, gdy Sebastian Lubomirski zaczął nielegalnie bić szyby, robiąc tym samym konkurencję monopolowi solnemu króla.

Czasy saskie choć okazały się uwerturą upadku, dla kopalni nie były najgorsze. Wtedy to wprowadzono nowy rodzaj kieratu, tzw. saski, a Jan Gotfryd Borlach wykreślił porządne mapy podziemi.

Paradoksalnie okres rozbiorów całkiem dobrze przysłużył się wielickiej kopalni. Austriacy eksploatowali złoże w uporządkowany sposób, drążąc chodniki na linii północ-południe, czyli poprzecznie (w poprzek złoża) oraz na linii wschód-zachód – tzw. podłużnie (wzdłuż złoża). Czasy austriackie to również pierwsze tory kolejowe ułożone pod ziemią, pierwsze wrębiarki i wiertarki. Dla zaborcy kopalnia okazała się również ciekawostką, którą warto było pokazywać turystom. W roku 1830 założono górniczą orkiestrę.

Przez stulecia kopalnia była przede wszystkim zakładem przemysłowym. Do lat 60. XX wieku wydobywano w niej sól kamienną, do lat 90. trwała tzw. mokra eksploatacja złoża i produkcja warzonki. Bez wątpienia przełomowy był rok 1978. 8 września podziemna Wieliczka znalazła się wśród pierwszych dwunastu obiektów wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO. 

Zabytkowa Kopalnia Soli w Wieliczce stanowi jedyny obiekt górniczy na świecie, czynny bez przerwy od średniowiecza do chwili obecnej. Jej oryginalne wyrobiska (chodniki, pochylnie, komory eksploatacyjne, jeziora, szyby, szybiki) o łącznej długości około 300 km usytuowano na 9 poziomach, sięgających do głębokości 327 m ilustrują wszystkie etapy rozwoju techniki górniczej w poszczególnych epokach historycznych. Tak brzmi fragment uzasadnienia wpisu na prestiżową listę bezcennych obiektów z całego świata. 

Od roku 1976 podziemna Wieliczka figuruje w Krajowym Rejestrze Zabytków, a w roku 1994 prezydent RP uznał ją za Pomnik Historii. 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kopalnia Soli

Polecane