Historię piłki piszą mistrzostwa świata

09-10-2017, 22:00

Najwięcej piłkarskich reprezentacji grywa w koszulkach czerwonych, które statystycznie ponoć sprzyjają nieco wynikom. Polska drużyna też czasami grywa od góry do dołu na czerwono...

Awans Polski do finałów mistrzostw świata 2018 w Rosji to znakomita okazja do odwiedzenia piłkarskiego muzeum w Zurychu. Międzynarodowa Federacja Piłki Nożnej (FIFA) wydała na World Football Museum około 130 mln EUR, urządzając je nie w swojej siedzibie w leśnej dzielnicy Zurychu, lecz w centrum miasta. Twórcą muzeum był prezes Joseph Blatter, ale otwarcia nie doczekał — odszedł po korupcyjnym skandalu i został zdyskwalifikowany. 28 lutego 2016 r. wstęgę przeciął Gianni Infantino, jego następca. Nie licząc plansz i prezentacji multimedialnych, zgromadzono w nim ponad 1000 eksponatów. To dokumenty FIFA oraz historyczne bilety, programy, gwizdki sędziów, koszulki, piłki, buty etc.

Wyświetl galerię [1/4]

SCHOWAĆ W BOŃKU: W szatni muzem FIFA można patriotycznie powierzyć plecak na przechowanie na przykład obecnemu prezesowi PZPN. [ZDJĘCIA: JAZ] Fot. Jacek Zalewski

Dziekanem korpusu pamiątek jest 10-centymetrowy cokolik, na którym do 1954 r. zamocowana była Złota Nike, czyli puchar Julesa Rimeta dla mistrzów świata. Wyryci zostali pierwsi triumfatorzy — Urugwaj 1930 i 1950, Włochy 1934 i 1938. Potem podstawkę odłączono, a samą statuetkę po trzecim mistrzostwie zdobyła w 1970 r. na własność Brazylia. Niestety, w 1983 r. trofeum zostało skradzione i dzisiaj stoi zapewne w sejfie jakiegoś fanatyka futbolu. Muzeum FIFA prezentuje hybrydę — kopię Złotej Nike na autentycznym cokoliku. Oryginalny jest natomiast współczesny Puchar Świata FIFA. Odlany został z 18-karatowego złota, ma 36 cm, a waży około 5 kg. Nazwy państw triumfujących umieszczane są w podstawie, miejsca wystarczy do 2038 r. Mistrzowska federacja dostaje na własność kopię w skali 1:1, ale tylko pozłacaną.

Notabene obecnie w gablocie muzeum zastępczo stoi jedna z kopii, albowiem chroniony oryginał już wyruszył w objazd świata przed finałami w Rosji. Muzeum zajmuje trzy kondygnacje. Na początku prezentowane są koszulki wszystkich 211 państw (lub terytoriów) członkowskich FIFA. Każda federacja dostarczyła podstawową — czyli Polska, Niemcy i Anglia białe, Brazylia żółtą, Włochy i Francja niebieskie etc. Koszulki wyeksponowano w pięciu grupach, analogicznie do kolorów kółek olimpijskich, z tym że czerń ustąpiła bieli, bo elementów czarnych używa tylko kilka państw. Kolory nie rozkładają się równo, wyraźnie najwięcej jest koszulek czerwonych. Futbolowi analitycy wyliczyli, że zadziorna czerwień statystycznie ponoć sprzyja nieco wynikom na boisku.

Nasza drużyna czasami też grywa od góry do dołu na czerwono... Ciekawym obiektem jest multimedialny ekran z dotykową mapą świata. Klikamy w dane państwo i wyświetlają się podstawowe informacje o nim oraz filmik o dorobku piłkarskim. Wyświetla się także liczba, która obecnie dowartościowuje zwiedzającego muzeum Polaka — aktualne miejsce męskiej reprezentacji w rankingu FIFA. Szóstka brzmi dumnie! Bogatym wątkiem ekspozycji jest oś czasowa piłki nożnej.

FIFA założona została dopiero w 1904 r., ale udokumentowana historia futbolu zaczyna się w 1863 r., gdy powstała federacja angielska i pierwszy raz skodyfikowano przepisy gry. Wśród masy wydarzeń ciekawy jest wątek właśnie ewolucji przepisów, w tym np. kontrowersyjnego spalonego — do 1925 r. gracz atakujący w momencie podania do niego musiał mieć przed sobą aż trzech (licząc z bramkarzem) zawodników broniących, do 1990 r. dwóch, zaś obecnie może być z przedostatnim na równo. Nad osią czasu umieszczono portrety ośmiu prezydentów FIFA: od Roberta Guérina przez Julesa Rimeta do Josepha Blattera, przy czym tylko ten skompromitowany (poprzednicy zostawali nawet honorowymi) jest byłym żyjącym. Obecny szef Gianni Infantino uwzględniony został z nazwiska, ale bez portretu.

Najbardziej efektowna część muzeum FIFA poświęcona została turniejom finałowym mistrzostw świata. Dlatego w tytule tekstu zapisany został generalny wniosek ze zwiedzania. Do piłkarskiej historii przez duże H przechodzą mistrzowie, następnie finaliści oraz bohaterowie jakichś szczególnych mundialowych wydarzeń. Każdemu turniejowi poświęcono podświetlony kolaż, a pod nim umieszczono pamiątki. Dla przykładu prezentujemy obok obrazujący fantastyczne dla Polski mistrzostwa drużyny Kazimierza Górskiego z 1974 r.

Kolaż zawiera dwa motywy polskie. Jeden to Grzegorz Lato jako król strzelców, a drugim jest… ręczne odwadnianie boiska we Frankfurcie przed pamiętnym meczem Polski z RFN. Poza doskonale znanymi naszym kibicom mundialami męskimi identycznie wyeksponowane zostały kobiece. W Polsce futbol damski wciąż uważany jest za hobby, tymczasem FIFA traktuje obie płcie równorzędnie, honorując mistrzynie podobnym do męskiego Pucharem Świata.

Notabene Gianni Infantino ma cztery córki i mocno stawia na rozwój kobiecej piłki. W każdym razie obecnie polska reprezentacja zajmuje w rankingu FIFA miejsce 30. Skromny dorobek Polski na samych szczytach futbolu (dwa trzecie miejsca) przekłada się na skromną reprezentację w muzeum. Poza Grzegorzem Latą, poprzednim prezesem PZPN, uwzględniony został także Zbigniew Boniek, obecny prezes, za turniej w Hiszpanii w 1982 r. Jako ciekawostkę uwzględniono fakt, że z powodu żółtych kartek nie mógł… zagrać w półfinale z Włochami.

Natomiast przedwojenne mistrzostwa z 1938 r. we Francji stały się okazją do upamiętnienia Ernesta Wilimowskiego. Podczas meczu Polski z Brazylią, przegranego po dogrywce 5:6, strzelił cztery gole, co w kategorii jednego spotkania pozostawało rekordem mundialowych finałów aż do 1994 r.

Polskie akcenty znajdują się jeszcze w szatni. Plecaki i torby zamyka się w szafkach z nazwiskami wielkich piłkarskich postaci. Polskie szafki są cztery — patronami trzech są piłkarze już wymienieni przy okazji kolaży, a czwarty to Włodzimierz Lubański, który w miniony czwartek akurat stracił na rzecz Roberta Lewandowskiego prymat strzelca wszech czasów w reprezentacji. Takie postaci, jak np. Kazimierz Deyna czy trener Kazimierz Górski, w skali FIFA okazały się za małe — w końcu liczba szafek jest ograniczona, a kandydatów z każdego kraju dziesiątki. Reasumując z myślą o obecnej polskiej reprezentacji oraz Robercie Lewandowskim — na osobistą szafkę już się raczej nie załapie, chyba że muzeum FIFA rozbuduje szatnię. Ale miejsce na efektowny kolaż po mistrzostwach świata w Rosji jest już przygotowane.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Historię piłki piszą mistrzostwa świata