Wydarzeniem dnia było ustanowienie przez średnią przemysłową Dow Jones nowego rekordu wszech czasów, zarówno intraday (14286,37 pkt), jak i zamknięcia (14253,77 pkt). Inwestorzy zastanawiają się, czy w amerykańskiej gospodarce jest już tak dobrze, czy to skutek pompowania pieniędzy w system przez Fed. Dane makro mogły poprawić nastroje. ISM sektora usług okazał się wyższy niż oczekiwano, a ceny domów rosły na początku roku najmocniej od 7 lat. Dolar osłabł, staniały obligacje skarbowe USA.

- Rynek mówi po prostu, że nie widać wielu złych wiadomości. Minął sekwestr i świat się nie skończył 1 marca; wojna w Afganistanie się kończy; poprawia się sytuacja w obszarze energii; coraz lepiej jest na rynku nieruchomości mieszkaniowych. Świat się nie kończy i myślę, że to znajduje odbicie w cenach akcji – powiedział serwisowi MarketWatch James Angel, profesor finansów w McDonough School of Business na Georgetown University.
Na zamknięciu rosły indeksy wszystkich 10 głównych segmentów S&P500. Najmocniej drożały akcje spółek procyklicznych: IT (1,5 proc.), przemysłowych (1,4 proc.) i dostawców dyskrecjonalnych dóbr konsumpcyjnych (1,0 proc.). Najsłabsze były segmenty „defensywne”: użyteczności publicznej (0,6 proc.) i dóbr codziennego użytku (0,3 proc.). Na zamknięciu drożało 9 na każde 10 spółek wchodzących w skład S&P500. Podobnie było w przypadku Nasdaq 100. Spośród 30 blue chipów ze średniej Dow Jones 28 kończyło dzień wzrostem kursu. 10 osiągnęło we wtorek najwyższy kurs od 52 tygodni. Najmocniej na zamknięciu drożały dwie spółki branży IT: Cisco Systems i HP, oraz dwa koncerny przemysłowe: Boeing i United Technologies. Jako jedyne kończyły spadkiem Coca-Cola i firma farmaceutyczna Merck.