Hiszpanie mają chrapkę na polskie polisy

Mapfre chciało kupić Link4, ale PZU sprzątnął mu je sprzed nosa. Kolejka chętnych do zarabiania nad Wisłą się wydłuża.

Kiedy miesiąc temu PZU ogłaszał zakup Link4, cześć analityków zastanawiała się, czy lider polskiego rynku nie przepłacił. Za towarzystwo, które specjalizuje się w sprzedaży polis w kanale direct, PZU ma zapłacić brytyjskiemu RSA 90 mln EUR, czyli ok. 16-krotność ubiegłorocznego zysku Link4. Jak na rynek ubezpieczeniowy, to wysoka wycena. Jednak, jak wynika z naszych ustaleń, w grze byli ubezpieczyciele, którzy jeszcze wyżej cenili wystawiony na sprzedaż direct. Wyższą ofertę od PZU złożyło hiszpańskie Mapfre.

Zobacz więcej

MARZENIA O POWROCIE: Mapfre, na którego czele stoi Antonio Huertas, już raz postawiło nogę na polskiej ziemi. W 2006 r. w Warszawie powstał oddział należącej do niego firmy Mapfre Asistencia. Cztery lata później po cichu zamknął działalność. [FOT. ARC]

— Był to jedyny ubezpieczyciel w procesie sprzedaży Link4, który nie jest obecny na polskim rynku. Wykazywał duże zainteresowanie, a jego wstępna oferta była znacząco wyższa od tego, co zaoferował PZU — mówi osoba, zbliżona do transakcji.

PZU sprzątnął Hiszpanom sprzed nosa Link4 tylko dlatego, że najpierw porozumiał się z RSA w sprawie zakupu jego aktywów na Litwie, Łotwie i w Estonii. Z tego powodu gigant wynegocjował sobie krótki okres wyłączności na Link4 i błyskawicznie podjął decyzję o zakupie.

— Kiedy konkurenci składali wstępne oferty na Link4, RSA miało już na stole naszą ofertę wiążącą. Docierały do nas sygnały, że inne firmy mogą oferować za Link4 więcej niż my — mówi „PB” przedstawiciel PZU. Mapfre to największy hiszpański ubezpieczyciel. W 2013 r. zebrał 21 mld EUR składek i miał 790 mln EUR.

— Link4 byłby idealną spółką dla Mapfre, które zbudowało pozycję na sprzedaży ubezpieczeń w kanale direct. Mało kto na świecie zna się na tym jak Hiszpanie — ocenia ekspert rynku ubezpieczeniowego, który zastrzega anonimowość. Według niego, Mapfre już wcześniej interesowało się Polską. Jednak najpierw kryzys ekonomiczny w 2008 r., a potem kryzys zadłużeniowy w 2010 r. spowodowały, że firma odłożyła na półkę projekt wejścia do naszego kraju.

— Hiszpanie nie odpuszczają. Wykonali sporo pracy, by poznać Polskę, wiec należy oczekiwać, że będą obserwować nasz rynek i postarają się wykorzystać kolejną szansę — podkreśla nasz rozmówca.

— Zgodnie z polityką firmy nie komentujemy potencjalnych transakcji ani też naszego zainteresowania konkretnymi rynkami — mówi Juan Francés z biura prasowego Mapfre. Lista chętnych do ubezpieczeniowego biznesu nad Wisłą jest dłuższa.

Według naszych informacji, nad Wisłę wrócił amerykański Chubb, który interesował się naszym krajem przed wybuchem kryzysu. Amerykanie na razie wstępnie badają sytuację. O wiele ciekawej brzmi jednak zainteresowanie inwestycją w ubezpieczenia kapitału z Azji Środkowej. W grę miałoby wchodzić przejęcie jednej z wolnych licencji i na jej podstawie rozpoczęcie działalności.

— Skoro duże instytucje finansowe z Chin zakładają oddziały w Warszawie, by obsługiwać biznes korporacyjny, to dlaczego nie miałby tego zrobić ubezpieczyciel z Azji Środkowej? — mówi prezes jednego z towarzystw. Jedyną firmą ubezpieczeniową, która w tym roku weszła na nasz rynek, jest łotewskie BTA. W styczniu zarejestrowała oddział w Polsce.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu