Skonfliktowana z Górnośląskim Zakładem Elektroenergetycznym Huta Łaziska podpisała kontrakt na dostawę energii z PSE Electra. Dzisiaj mają się rozpocząć negocjacje w sprawie umowy przesyłowej między HŁ i GZE. Gliwicki dystrybutor nie zamierza zapomnieć o spornych rozliczeniach.
GZE zaprosiło Hutę Łaziska do negocjacji w sprawie zawarcia umowy przesyłowej. Do HŁ ma trafiać energia kupiona od PSE Electra (spółka zależna Polskich Sieci Elektroenergetycznych) lub na rynku bilansującym.
— Rozmowy będą dotyczyć przede wszystkim technicznych parametrów przesyłu. Ekonomiczna strona kontraktu praktycznie nie wymaga negocjacji, ponieważ obowiązuje nas cena taryfowa — mówi Piotr Kołodziej, prezes GZE.
Szef zarządu spółki dystrybucyjnej podkreśla, że podjęcie rozmów z hutą nie oznacza, że GZE zapomniał o starych długach.
Według Krzysztofa Mendeckiego, wiceprezesa HŁ, w projekcie umowy przedstawionym hucie przez dystrybutora zapisano, iż wejście w życie kontraktu jest uzależnione od spłaty przez HŁ spornych zobowiązań wobec GZE (wartości blisko 16 mln zł). Huta kwestionuje ten zapis, twierdząc, że jest niezgodny z prawem energetycznym.
— Ta sprawa jest już przedmiotem postępowania administracyjnego. Zwróciliśmy się do Urzędu Regulacji Energetyki z wnioskiem o ustalenie warunków świadczenia usług przesyłowych przez GZE. Poprosiliśmy również URE, żeby rozstrzygnął problem proponowanych przez dystrybutora niezwykle rygorystycznych warunków wypowiedzenia umowy — mówi Krzysztof Mendecki.
Huta proponuje GZE 100-proc. przedpłatę z tytułu przesyłu energii. Jest skłonna płacić nawet maksymalną cenę tyryfową dystrybutora, czyli kwotę, którą wcześniej kwestionowała, i która wciąż jest przedmiotem sporu przed Sądem Antymonopolowym.
— Dotychczas sąd nie wydał rozstrzygnięcia w tej sprawie — mówi Krzysztof Mendecki.
Sąd odrzucił tylko wniosek HŁ o nakazanie GZE kontynuowania dostaw do czasu rozstrzygnięcia sporu cenowego.