Holding lotniczy czeka na port

Włączenie do jednej struktury LOT-u i Lotniska Chopina się przeciąga. Rząd ma ważniejsze sprawy, posłowie się boją.

O komercjalizacji PP Porty Lotnicze mówi się od lat. Sławomir Nowak, były minister transportu, zapowiadał projekt ustawy w grudniu ubiegłego roku. Ale od kilku miesięcy o sprawie jest cicho. Z informacji „PB” wynika, że Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju (MIR) koncentruje się na nowym rozdaniu unijnych funduszy. Dlatego sprawę przejęli od ministerstwa posłowie z podkomisji ds. transportu lotniczego i gospodarki morskiej.

— Pod koniec stycznia resort infrastruktury i rozwoju pozytywnie zaopiniował poselski projekt ustawy o komercjalizacji PPL — twierdzi biuro prasowe MIR.

— Przygotowaliśmy projekt, który jest kalką rozwiązania zastosowanego przy komercjalizacji Poczty Polskiej. Rozmawiamy z posłami, sprawdzamy, czy jest klimat dla tej ustawy, żeby ją przeprowadzić przy jak największym poparciu społecznym. Niestety nie wszystkich interesuje szansa na lepszą przyszłość PPL — mówi Bartłomiej Bodio, przewodniczący podkomisji.

Komercjalizacja jest kluczowa dla planu MSP, by LOT, Eurolot, LS Airport Services, LOT AMS i wydzielonego z PPL operatora Chopin Airport włączyć do Polskiego Holdingu Lotniczego (PHL). Tu jednak jest konieczna współpraca z właścicielem PPL. MIR nie odpowiedziało na pytanie, czy zajmuje się projektem PHL.

— Ewentualne utworzenie PHL-u nie może być celem samym w sobie. Żeby była to koncepcja pełna, musiałaby obejmować skomercjalizowane PPL. Niezależnie jednak od koncepcji holdingu lotniczego warto kontynuować prace nad komercjalizacją portów lotniczych. Dzisiejsza konstrukcja prawna funkcjonowania nie przystaje do naszych czasów. Dlatego trzymamy kciuki za MIR i posłów wnioskodawców — mówi Rafał Baniak, wiceminister skarbu państwa.

MSP forsuje stworzenie Polskiego Holdingu Lotniczego, bo liczy, że dzięki temu wartość akcji należących do skarbu państwa mogłaby się w 2-3 lata podwoić nawet do 4,4 mld zł. Spółki holdingu mogłyby mieć 5 mld zł skonsolidowanych przychodów, a ich EBITDA mogłaby wynosić 300-400 mln zł zamiast obecnych 220 mln zł. Pomogłyby w tym: wspólna strategia, lepsza koordynacja, wspólne zakupy, centrum usług wspólnych i lepsza płynność finansowa.

— PHL nie jest kołem ratunkowym dla LOT-u, który

przechodzi restrukturyzację. Jest to szansa dla podmiotów z udziałem skarbu państwa na lepsze gospodarowanie majątkiem — podkreśla Rafał Baniak. PPL-owi trudno funkcjonować i konkurować na obecnych zasadach.

— PPL działa na podstawie przepisów z 1987 r., które przypisują mu „służebną rolę w tworzeniu transportu Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej”. Bez komercjalizacji jest skazany na zaściankowość, niekonkurencyjność, pożarcie przez innych, zniknięcie z transportowej mapy świata — ocenia Bartłomiej Bodio.

Komercjalizacja to szersze możliwości finansowania, tańsze kredyty, niższe oprocentowanieobligacji. Aby sprawnie konkurować na globalnym rynku, PPL musi mieć równe szanse, prawo do kupna akcji, tworzenia i łączenia spółek. Dziś nawet przy wynajmie większego lokalu PPL musi prosić ministerstwo skarbu o zgodę, podobnie przy emisji obligacji.

— Formuła prawna przedsiębiorstwa państwowego jest trudna przy prowadzeniu biznesu w tak konkurencyjnym sektorze rynku jak transport lotniczy. Czy ta formuła się zmieni, zależy od właściciela. Przedsiębiorstwo nie ma możliwości, by coś wymuszać czy podpowiadać, jaka powinna być strategia — twierdzi Przemysław Przybylski, rzecznik PPL.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Holding lotniczy czeka na port