HOME-BANKING: JEST Z CZEGO WYBRAĆ

Paweł Zielewski
opublikowano: 1999-10-25 00:00

HOME-BANKING: JEST Z CZEGO WYBRAĆ

Polskie banki nie muszą wstydzić się swojej oferty bankowości elektronicznej. Część z nich przebija nawet propozycje renomowanych banków światowych

Bankowość elektroniczna z prawdziwego zdarzenia już dawno stała się faktem. Prawda, że była dostępna jako ekskluzywna usługa dla bogatych klientów instytucji finansowych działających na naszym rynku, ale była. Zanim jeszcze ktokolwiek myślał, że bank może stworzyć swój własny oddział w wirtualnym świecie — wybrani mogli korzystać z dobrodziejstwa zarządzania swoimi pieniędzmi bez wychodzenia z biura.

Home-banking, bo o nim mowa, to usługa przeznaczona wyłącznie dla firm. Oczywiście — jak deklarują bankowcy — klienci indywidualni mogą z niej z powodzeniem skorzystać. Patanie tylko — po co?

Co do grosza

Zamieszczona obok tabela przedstawia reprezentatywny i w miarę pełny wybór świadczonych przez działające na polskim rynku banki usług typu home-banking. Już same tylko podstawowe moduły każdej z ofert udowadniają, że dla drobnego ciułacza, o nawet bardzo zasobnym portfelu, oferta ta jest zbyt wysublimowana — przeciętny klient banku może skorzystać co najwyżej z opcji sprawdzenia salda rachunku, zorientowania się w aktualnych kursach walut czy — raz na jakiś czas — przesłania bankowi polecenia przelewu.

Dlatego też sami bankowcy uznają za mało udane stosowanie nazwy home-banking dla opisania produktu przeznaczonego wyłącznie dla klienta korporacyjnego. Termin office-banking, z różnych względów, w Polsce się nie przyjął.

Dyskryminacja jabłuszek

Z zestawienia widać, że banki oferujące home-banking dyskryminują posiadaczy komputerów Macintosh. Podstawowym sprzętem używanym do kontaktowania się z bankiem i zarządzaniem swoimi pieniędzmi jest komputer PC. Chociaż wymagania sprzętowe stawiane przez banki nie są duże (komputery z procesorem 486 dawno przeszły do lamusa), to jednak — jak twierdzą sami zainteresowani — korzystając z dobrodziejstwa bankowości elektronicznej nie warto używać „minimalnych wymagań sprzętowych”. Podstawą powinien być (też już „stary”) Pentium 100.

Dla każdego coś

Wybierając bank i system, z którego firma chce korzystać — trzeba odpowiedzieć na pytanie — po co ten cały home-banking. Zupełnie inaczej wybierze firma handlująca z partnerami na zachodzie Europy, inaczej zarząd przedsiębiorstwa, które zajmuje się wyłącznie działalnością w kraju. W grę może wchodzić również sentyment do polskich banków, co od razu z grona kandydatów na dostawcę usługi eliminuje banki zagraniczne operujące w naszym kraju. Trzeba jednak przyznać, że nawet po pobieżnej analizie oferty, ta, którą proponują rodzime instytucje finansowe w niczym nie odstaje od przeniesionej żywcem z daleko bardziej zaawansowanych systemów bankowych.

Kwestia prestiżu

Obecnie około 18 tys. firm korzysta z home-banking. To niewiele, zważywszy, że w Polsce zarejestrowanych jest ponad 2,5 mln podmiotów gospodarczych. Specjaliści ze Związku Banków Polskich prognozują jednak, że w najbliższym czasie (a przede wszystkim po Nowym Roku, kiedy to powinno okazać się, że bankom skutecznie udało się rozbroić „bombę millenijną”) z oferowanych systemów zacznie korzystać znacznie więcej nowych klientów.

W tabeli nie znalazły się instytucje, które — choć mogą pochwalić się niezłymi produktami tego typu — niedługo znacznie je zmodyfikują. To przede wszystkim banki byłej Grupy Pekao SA. Nie ma krakowskiego BWR, który prawdopodobnie otrzyma od Deutsche Banku system db-direct. Nie wiadomo też, czy oferowana dzisiaj przez Bank Handlowy usługa typu home-banking będzie istniała za rok. Jeżeli — co staje się coraz mniej prawdopodobnie — dojdzie do fuzji z BRE Bankiem, system Handlowego może zostać zastąpiony, znacznie bardziej rozbudowanym, oferowanym przez BRE Bank — BRESOK-iem.

Klienci tylko na tym skorzystają.

Paweł Zielewski