Home Broker: Więcej małych mieszkań na rynku

Katarzyna Siwek
opublikowano: 27-01-2010, 09:40

Na koniec 2009 r. w Polsce mieliśmy 670,2 tys. mieszkań w budowie. Rok wcześniej było to 687,4 tys. W najsłabszym w ub.r. pod tym względem miesiącu - lutym - liczba ta wynosiła 667,8 tys., a w najlepszym październiku - 683,1 tys. Poniżej bariery 700 tys. jesteśmy od  grudnia 2008 r.

Na ten moment możemy więc mówić wyłącznie o symptomach poprawy sytuacji na rynku mieszkaniowym, a nie o przełomie. Sygnalizowany przez styczniowy Pengab spadek zainteresowania kredytami hipotecznymi może być uzasadnieniem wstrzemięźliwości firm przy rozpoczynaniu nowych inwestycji.

Jednocześnie z grudniowego biuletynu GUS wynika, że w ub.r. o 3,1 proc. spadła liczba mieszkań oddanych do użytku. W przypadku powierzchni użytkowej mieszkań obniżka była bardziej znacząca, bo wyniosła 6,7 proc. Wynika z tego, że podniosła się liczba mniejszych mieszkań oddawanych do użytku. Wpływ na to miała głównie sytuacja w budownictwie mieszkań na sprzedaż lub wynajem (liczba wzrosła o 8,5 proc., a powierzchnia o 5,5 proc.). W budownictwie indywidualnym tendencja była przeciwna. Spadek liczby mieszkań oddanych do użytku sięgnął 3,4 proc., a powierzchni 1,6 proc. w skali roku.

Pozornie optymistycznie przedstawiały się dane nt. grudniowej sprzedaży detalicznej w naszym kraju. Po bliższym przyjrzeniu się im, widać wyraźnie osłabienie tempa wzrostu w takich obszarach, jak motoryzacja, żywność, farmaceutyki i kosmetyki, prasa, książki oraz inne specjalistyczne produkty. Wciąż znacząco malała sprzedaż mebli, sprzętu RTV i AGD, czyli wyrobów, którymi zainteresowanie zależy w dużym stopniu od postrzegania przez konsumentów sytuacji finansowej. Przy zwiększającym się bezrobociu takie wydatki odkłada się na przyszłość.

Zwróć uwagę

- Grudniowy wzrost sprzedaży detalicznej w Polsce był duży, ale głównie za sprawą sprzedaży paliw.

- Brytyjska gospodarka w IV kwartale w dalszym ciągu pozostawała w recesji, licząc zmiany PKB w ujęciu rocznym.

- Notowania koszyka walut złożonego po połowie z dolara i euro od początków sierpnia 2009 r. pozostają w wąskim przedziale wyznaczanym  przez poziomy 3,4 i 3,6 zł.

- Ryzyko obniżki ratingu Japonii skłania do zacieśnienia polityki fiskalnej.

Rynek dnia: złoty

Na notowania polskiej waluty względem euro i franka szwajcarskiego w ostatnich dniach kluczowy wpływ ma skłonność globalnych inwestorów do ryzyka. Pochodną jej spadku jest pogorszenie klimatu na giełdach oraz aprecjacja dolara. W efekcie nasza waluta traci, ale najbardziej w relacji do dolara. Euro idzie w górę w znacznie mniejszym stopniu. Jeszcze nie zniwelowało w całości strat z początków tego roku. Wciąż jeszcze nie ma powodów, by przestrzegać przed trwalszą zniżką kursu naszego pieniądza. Wystarczy tu spojrzeć na wykres CHF/PLN, by zauważyć utrzymujący się w dłuższym terminie trend boczny. Taki sam wniosek płynie z obserwacji notowań koszyka złożonego po połowie z euro i dolara względem złotego. O trwałym pogorszeniu się nastawienia do złotego można będzie mówić dopiero z chwilą pokonania przez wartość koszyka bariery 3,59 zł. Do tego jednak brakuje wciąż jeszcze ponad 10 gr. Przedłużanie się zniżek na giełdach sprzyjałoby atakowi na ten poziom.

Katarzyna Siwek
Home Broker

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Siwek

Polecane