Hortex: Płońsk nadal liczy na inwestora

Kozińska Katarzyna
opublikowano: 2000-11-17 00:00

Hortex: Płońsk nadal liczy na inwestora

Zlikwidowaną fabrykę Hortexu w Płońsku miała kupić kaliska Hellena, producent napojów. Do transakcji jednak nie doszło. Wiele wskazuje na to, że przyczyną przerwania rozmów były wysokie obciążenia finansowe fabryki.

Hellena, producent napojów i soków, nie zdecydowała się odkupić od Hortexu zakładu przetwórstwa owoców i warzyw w Płońsku. Kaliska spółka przez trzy miesiące dzierżawiła w fabryce linię produkcyjną. Nieoficjalnie wiadomo, że Hellena była bardzo zainteresowana odkupieniem fabryki. Sporządzono już nawet akt notarialny sprzedaży, ale do transakcji nie doszło. Nie wiadomo, z jakich powodów, ponieważ Hellena nie chce potwierdzić tych informacji. Nie zaprzeczył im jednak Krzysztof Abram, szef marketingu tej spółki. Być może sprawa inwestycji Helleny w Płońsku nie została definitywnie zamknięta.

— Nie wykluczam takiej możliwości, gdyby zaszła taka potrzeba. Najpierw zastanowilibyśmy się jednak nad zwiększeniem mocy przetwórczych w dwóch własnych zakładach. Korzystaliśmy z Płońska, bo w sezonie potrzebowaliśmy dodatkowych ilości koncentratu do produkcji — mówi Krzysztof Abram.

Na zakładzie w Płońsku ciążą kilkunastomilionowe zobowiązania hipoteczne, i to także może być powód odstąpienia od kupna. Urząd Skarbowy, który początkowo domagał się od Hortexu zwrotu 12 mln zł, jest podobno jednak gotów negocjować wysokość długu z przyszłym inwestorem. Hortex uważał, że żądania fiskusa są niesłuszne.

— Jeżeli Urząd Skarbowy wystąpi z roszczeniami, to nie zamierzam płacić. Odwołamy się w tej sprawie nawet do NSA — mówi Wojciech Mądalski, prezes Hortexu.

Z roszczeń zrezygnowały także władze Płońska. Zarząd miasta, który przez ponad dwa lata czekał aż spółka wypełni warunki umowy prywatyzacyjnej, jest gotowy odstąpić od większości roszczeń, byleby tylko zakład mógł nadal działać.

Pracę straciły 354 osoby. Informacja o wstrzymaniu produkcji była ostatnim komunikatem, który urząd miejski otrzymał od zarządu holdingu. Do tej pory władze spółki nie odpowiedziały też na zalecenia po kontroli, którą miasto przeprowadziło w zamkniętej fabryce. Marian Michniewicz, burmistrz Płońska, twierdzi, że w mieście tyka bomba ekologiczna, ponieważ Hortex zostawił w zakładzie 5 ton nie zabezpieczonego amoniaku.

— Wszystko jest pod kontrolą — twierdzi Wojciech Mądalski.

Zarząd miasta sam próbuje szukać inwestora dla fabryki, ale burmistrz twierdzi, że niestety nadal nie wiadomo, co zamierza zrobić Hortex.