Tempo wzrostu gospodarczego w Wielkiej Brytanii wyniosło w II kwartale 0,7 proc., co w skali roku daje 1,5 proc. W Niemczech odnotowano wzrost nadwyżki budżetowej, który wynosi już 0,6 proc. PKB — to rzadkość — większość krajów unijnych boryka się bowiem z deficytem. Opublikowany w ubiegłym tygodniu wskaźnik PMI, określający aktywność finansową menedżerów firm wskazuje, że optymizm gospodarczy w całej strefie euro jest największy od ponad dwóch lat.



— Pozytywnie zaskoczyły także wskaźniki wyprzedzające zarówno w Hiszpanii, jak i we Włoszech. Gospodarka hiszpańska wyjdzie z kryzysu pewnie jeszcze w 2013 r., czyli wcześniej, niż oczekiwano — podkreśla Andrzej Domański, zarządzający w Noble Funds TFI.
Potencjał rynków rozwiniętych…
Specjaliści z TFI są zgodni — Europa wychodzi z marazmu i to ostatni dzwonek do wejścia na rynek akcji przy rozsądnych cenach.
— Przy obecnych poziomach wycen spółki na europejskich parkietach pozostają bardzo atrakcyjne, np. prognozowana stopa zysku dla spółek z niemieckiego DAX to dziś 9,4 proc., a stopa dywidendy 3,2 proc. Tymczasem niemieckie obligacje skarbowe płacą wciąż poniżej 2 proc. rocznie. Rosnąca gospodarka i niskie stopy procentowe to środowisko sprzyjające inwestycjom w akcje — zapewnia Łukasz Tokarski, doradca inwestycyjny w Superfund TFI.
Adam Łukojć ze Skarbca TFI dodaje, że europejskie indeksy, z wyjątkiem niemieckiego DAX, mają sporo do odrobienia względem giełd amerykańskich, dlatego najlepszym wyborem na najbliższe miesiące mogą okazać się akcje spółek z zachodniej Europy. Zwłaszcza że banki centralne coraz częściej deklarują, że nie będą podnosić stóp, dopóki bezrobocie nie spadnie poniżej określonego poziomu — w przypadku Wielkiej Brytanii to 7 proc.
— Zyski spółek rosną, nastroje konsumentów się poprawiają i nie widać żadnych poważniejszych zagrożeń dla wzrostu gospodarczego na świecie — zapewnia Adam Łukojć. Potencjał europejskich rynków rozwiniętych dostrzega także Andrzej Domański.
Jego zdaniem, awersja do ryzyka będzie w najbliższych miesiącach spadać, a to wesprze wyceny akcji. Opinie zarządzających na temat kierunku inwestycji nie są jednak jednomyślne.
— Rynki rozwinięte to ciekawy kierunek inwestycji i warto ulokować tam część portfela. Pamiętajmy jednak, że hossa na tych rynkach trwa już od wielu kwartałów. Tymczasem rynki wschodzące od początku roku znajdują się w niełasce inwestorów i często, jak w przypadku Turcji czy Brazylii, dotknęły ich mocne przeceny. Źródeł dużych zysków szukałbym w związku z tym właśnie tam — mówi Andrzej Domański.
…i wschodzących
Od początku roku najlepsze fundusze akcji europejskich rynków rozwiniętych ze stajni zagranicznych TFI zyskały już ponad 23 proc., a polskie odpowiedniki prawie 14 proc. W tym czasie fundusze inwestujące na wschodzących rynkach Europy straciły nawet po 15 proc. Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji w Investors TFI, uważa, że dobre dane napływające z gospodarek krajów rozwiniętych, tj. Francji, Niemiec i UK, pokazują, że silne zwyżki na rynkach akcji w tych krajach były usprawiedliwione.
— W porównaniu z poprzednimi cyklami koniunkturalnymi okazało się jednak, że wyprzedzenie ze strony rynków akcji było znacznie dłuższe. Inwestorzy napędzani tanim i łatwo dostępnym pieniądzem chyba trochę za bardzo szarżowali z oceną siły i dynamiki ożywienia gospodarczego. Dlatego, mimo wiary, że dołek w cyklu mamy już za sobą, może się okazać, że indeksy akcji na rynkach rozwiniętych nie będą już tak szybko rosnąć w kolejnych kwartałach — twierdzi Jarosław Niedzielewski.
Jego zdaniem, rynki wschodzące mogą być lepszą inwestycją w kolejnych kilku kwartałach. W najbliższych dwóch miesiącach przetrawione zostaną wszystkie złe informacje, jakie pogrążyły ostatnio te rynki, czyli zakończenie QE, nieustabilizowana chińska gospodarka, silna przecena na walutach i rynkach obligacji.
— Różnica w wycenach między rynkami wschodzącymi a rozwiniętymi jest obecnie najwyższa od lat. Jeśli gospodarka światowa ma się dalej ożywiać, firmy z rynków wschodzących również powinny na tym zyskiwać, a ich wycena jest teraz bardzo atrakcyjna — uważa Jarosław Niedzielewski.
Marek Buczak, dyrektor ds. rynków zagranicznych w Quercus TFI, zwraca również uwagę na potencjał warszawskiej giełdy.
— Europę wschodzącą czekają lepsze perspektywy rozwoju w kolejnych latach, a obecne dyskonto w wycenach, wraz z dojrzewaniem hossy, powinno się zmniejszyć. Ożywienie gospodarcze, zwłaszcza dalsza poprawa w Niemczech, powinno mieć pozytywne przełożenie na Polskę oraz przyczynić się do rozwoju i wzrostu wartości eksporterów — podsumowuje Marek Buczak.