Hotelarze wychodzą na prostą

Anna GołasaAnna Gołasa
opublikowano: 2022-10-04 20:00

Sektor wyjątkowo szybko odbudowuje się po pandemii. Wojna w Ukrainie zwiększyła obłożenie polskich hoteli, lecz związany z nią kryzys gospodarczy im szkodzi.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • w jakim tempie rynek hotelarski odradza się po pandemii
  • o ile urosły przychody hotelarzy
  • które segmenty rynku rosną szybciej, a które wolniej
  • jak branża odczuwa przeniesienie części eventów do internetu
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Wybuch pandemii COVID-19 postawił hotelarzy pod ścianą. Po ponad dwóch latach branża wraca do formy.

David Nath, partner w Cushman & Wakefield, podaje, że od stycznia do sierpnia 2022 r. przychód na dostępny pokój, czyli RevPAR (od ang. Revenue per Available Room) wzrósł w Polsce o około 154 proc. r/r.

- Jest to spowodowane głównie wzrostem obłożenia. Liczba hotelowych noclegów w Polsce jest o 6 proc. niższa niż w 2019 r., ale w latach 2020-22 wzrosła o 80 proc. i - według prognozy Oxford Economics - do 2024 r. powróci do poziomu sprzed pandemii, a nawet go przekroczy – mówi David Nath.

Długo wyczekiwany powrót

Tempo, w jakim sektor się odbudowuje, robi wrażenie, np. w warszawskich hotelach średnie obłożenie od stycznia do sierpnia 2022 r. wynosiło 70 proc., co jest najlepszym wynikiem wśród stolic Europy Środkowo-Wschodniej.

Rezerwacji przybyło po wybuchu wojny w Ukrainie.

- Dotyczą one pobytów wojskowych, dyplomatycznych i korporacyjnych. Wiążą się z relokacją pracowników, dziennikarzy i obsługi humanitarnej. Udział indywidualnych gości z Ukrainy, szukających schronienia, znacząco zmalał w stosunku do początku wiosny, choć w Warszawie, Lublinie, Krakowie i Rzeszowie nadal działają obiekty, w których goście ze Wschodu zajmują dużą część pokoi - tłumaczy Agata Janda, dyrektor ds. doradztwa hotelowego JLL.

O poprawie sytuacji w branży mówią również sami hotelarze.

- W tym roku główne wskaźniki operacyjne, takie jak obłożenie, średnia cena i wynik operacyjny brutto, są porównywalne do 2019 r. – informuje Magdalena Szefernaker, rzecznik prasowy Polskiego Holdingu Hotelowego.

Anna Czajkowska, dyrektor sprzedaży i marketingu hotelu Raffles Europejski Warsaw, wyjaśnia, że na wzrost obłożenia najmocniej wpłynął segment gości indywidualnych.

- Według najnowszych danych już w II kwartale był o 15 proc. większy niż w tym samym okresie 2019 r. Wzrost ruchu lotniczego - przede wszystkim między miastami europejskimi - ułatwił wybór kierunków. Istotne są także zmiany psychograficzne i behawioralne – po długim okresie obostrzeń, izolacji i zamrożenia turystyki ludzie czują silną potrzebę podróżowania – mówi Anna Czajkowska.

Potwierdzają to wyniki badania przeprowadzonego przez sieć Accor na przełomie roku.

- 80 proc. respondentów deklarowało chęć wyjazdu w tym roku, a ponad połowa planowała wyjeżdżać częściej niż przed 2020 r. To dowód, że pandemia nie osłabiła zamiłowania do podróży. Obecna sytuacja geopolityczna i wysoka inflacja wpłynęły jednak na zmianę zachowań zakupowych naszych gości, szczególnie latem. Faktycznie większość podróżowała częściej niż przed 2020 r., ale długość pobytu w hotelu się skróciła: z 5-7 dni przed pandemią do 2-3 dni w 2022 r. – mówi Małgorzata Kalinowska-Klimek, dyrektor generalna franczyzy na Europę Wschodnią w sieci Accor.

Ciemne chmury
Ciemne chmury
Turystyka dopiero odbiła się po pandemii, a już pojawiają się kolejne utrudnienia. Szybujące ceny gazu i energii to obecnie największe bolączki hotelarzy.
Adobe Stock

Czułe punkty

W segmencie eventów hotelarze wciąż mierzą się z problemami. Zainteresowanie ich organizacją jest mniejsze, bo część przeniosła się do kanału online. Nie wpłynęło to jednak znacząco na obroty sieci.

Maciej Prończuk z firmy Cushman & Wakefield wyjaśnia, że przychody z obsługi grup biznesowych są w pewnym stopniu rekompensowane wpływami z pobytów wypoczynkowych gości indywidualnych, którzy są bardziej skłonni do wydawania pieniędzy.

- Wiele firm decyduje się na kontynuowanie szkoleń w formie online, ale jednocześnie kładzie duży nacisk na wyjazdy integracyjne, które po okresie pandemii zyskały na sile – dodaje Kamil Maciąg, dyrektor centralnego działu sprzedaży i marketingu Hoteli Arche.

Przed branżą pojawiły się jednak poważniejsze utrudnienia w postaci galopujących kosztów operacyjnych.

- Nie da się całkowicie przerzucić ich na klienta, a np. koszt gazu wzrósł o kilkaset procent. Drożeje też żywność i rosną płace. To znacznie obniża zyskowność. W czasie pandemii większość hotelarzy włożyła ogromny wysiłek w optymalizację biznesu, więc możliwości poszukiwania dodatkowych oszczędności są bardzo ograniczone. Skończyło się też wsparcie, zarówno ze strony państwa, jak i podmiotów finansujących. Koszty obsługi długu wzrosły do ponad 10 proc. i prawdopodobnie nadal będą rosły. Wiele biznesów na trudniejszych rynkach będzie balansować na progu opłacalności, a niektóre po prostu tego nie przeżyją - prognozuje Agata Janda.

Branża zwraca ponadto uwagę, że w niektórych miejscowościach wypoczynkowych, obłożenie hoteli jest nadal niskie.

- Potrzebne jest wsparcie promocyjne ze strony państwa. Bon turystyczny to bardziej program społeczny, który zmniejsza koszty pobytu, zwłaszcza w wakacje, kiedy i tak jest duże obłożenie. Nie ma zachęt do podróżowania poza sezonem. Nie próbuje się przekonać rodaków do podróżowania po kraju zamiast za granicę, co negatywnie wpływa na polską turystykę. Tymczasem według Eurostatu ceny hoteli i restauracji są u nas niższe o 20 proc. od średniej unijnej i należą do najniższych w Europie – twierdzi Jan Wróblewski, współzałożyciel Zdrojowej Invest & Hotels.