Proces wycofywania się bankowego giganta z polskiego rynku rozpoczął się już w ubiegłym roku po tym, jak grupa poinformowała o rezygnacji z prowadzenia działalności w segmencie bankowości detalicznej. Teraz przyszedł czas na fundusze, które już wkrótce będą sprzedawane wyłącznie klientom korporacyjnych i instytucjonalnym, w tym w ramach produktów typu unit- linked.
HSBC Global AM nie będzie też zawierać nowych umów z dystrybutorami w Polsce. Głównym powodem tej decyzji jest prawdopodobnie niewystarczający poziom sprzedaży funduszy, a to zdaniem Tomasza Publicewicza, prezesa Analiz Online, problem nie tylko HSBC, ale w ogóle zagranicznych TFI, które wchodząc kilka lat temu na nasz rynek nie miały pomysłu na polskiego klienta lub myślały, że znana na świecie marka wystarczy, aby odnieść tutaj sukces.
— Teraz rzeczywistość to weryfikuje. Okazuje się, że prowadzenie działalności na naszym rynku wcale nie jest takie łatwe, a w świadomości rodzimych inwestorów zagraniczny brand niewiele znaczy, bo kluczem do sukcesu jest wyróżnianie się na tle konkurencji. Aktywa zgromadzone w portfelach zagranicznych funduszy to ledwie 5 mld zł, a cały rynek funduszy to 80 mld zł, nie licząc wehikułów inwestycyjnych. Nie wykluczałbym kolejnych takich przypadków w przyszłości — mówi Tomasz Publicewicz.
HSBC nie jest pierwszą zagraniczną instytucją, której biznes w Polsce nie wypalił. W 2007 r. z naszego rynku wycofał się duński Jyske Invest, a w 2008 r. Robeco — czołowa europejska firma zarządzająca aktywami.