Hulajnogi wjadą do miasteczek

Skoro nie ma PKS-ów, to będą hulajnogi. Unimot wesprze Blinkee. city w zawojowaniu mniejszych miejscowości.

W Warszawie, Wrocławiu czy Poznaniu konkurencja we współdzielonych hulajnogach elektrycznych jest już zauważalna. W mniejszych miejscowościach nie ma jej w ogóle. Tam właśnie rusza Blinkee. city, spółka, w którą giełdowy Unimot zainwestował właśnie 9,5 mln zł. Poza hulajnogami Blinkee oferuje też elektryczne skutery i rowery, a w przyszłości wprowadzi na rynek również samochody.

Adam Sikorski, prezes i właściciel Unimotu, nie widzi przyszłości
spalinowych aut w mieście, zwłaszcza w centrum. Dlatego już dziś inwestuje w
pojazdy elektryczne
Zobacz więcej

PRZYSZŁOŚĆ BEZ SPALIN:

Adam Sikorski, prezes i właściciel Unimotu, nie widzi przyszłości spalinowych aut w mieście, zwłaszcza w centrum. Dlatego już dziś inwestuje w pojazdy elektryczne Fot. Marek Wiśniewski

— Jesteśmy już np. w Serocku. W takich właśnie miejscowościach widzimy potencjał — mówi Marcin Maliszewski, współzałożyciel Blinkee.city, który nadal będzie związany ze spółką.

Spółka jest już obecna w 17 polskich miastach, a ponadto w Szwecji, Hiszpanii, Chorwacji, Rumunii i na Węgrzech. Ten rok ma przynieść jej 2,6 mln zł zysku operacyjnego, w 2018 r. było to 1,1 mln zł. Przychody w zeszłym roku sięgnęły 14,3 mln zł.

— W strukturze przychodów nadal dominują duże miasta, bo w powiatach dopiero zaczynamy działalność — mówi Marcin Maliszewski.

— Nie bez znaczenia jest np. ograniczenie funkcjonowania PKS-ów w mniejszych miejscowościach — podkreślai Adam Sikorski, prezes i właściciel Unimotu.

Model biznesowy zakłada kupowanie sprzętu w Chinach i składanie go w Polsce, ale serce pojazdów, czyli bateria, jest polska. Produkowana jest w Poznaniu i według ekspertów stanowi połowę wartości pojazdu elektrycznego.

— Na rynku wyróżnia nas m.in. to, że wymieniamy baterie rozładowane na naładowane. To sprawniejsze rozwiązanie niż ładowanie baterii w pojeździe, na co stawia większość firm — podkreśla Adam Sikorski.

Twórcy Blinkee.city podkreślają, że współdzielenie pojazdów elektrycznych to biznes na fali stromo się wznoszącej. Powołują się na szacunki wskazujące, że w 2030 r. rynek będzie wart 500 mld USD. Spółka Blinkee.city na tempo wzrostu też nie narzeka. Rozpoczęła działalność w maju 2017 r., a dziś ma już 1500 pojazdów jeżdżących w 25 polskich miastach.

— Rozglądaliśmy się za inwestorem, zgłaszali się też do nas gracze z zagranicy. Zależało nam jednak na szybkiej transakcji, by być jednym z pionierów tego rynku. Z Unimotem sprawnie osiągnęliśmy porozumienie — mówi Marcin Maliszewski.

Unimot to importer i sprzedawca paliw ciekłych i gazowych, rozwija też franczyzową sieć stacji paliw Avia. Ostatnio z pierwszymi stacjami wszedł na Ukrainę.

— Dla Unimotu inwestycja w Blinkee.city jest sposobem na stawienie czoła wyzwaniu, jakim jest stopniowe odchodzenie państw od paliw kopalnych — tłumaczy Adam Sikorski.

Wyzwaniem jest też tempo rozwoju Blinkee. By nadać firmie strukturę, Unimot zatrudnił Marka Pastwę, byłego członka zarządu m.in. PKN Orlen i Ruchu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy