Hurt w drodze

Tamara Marczewska
opublikowano: 2005-09-05 00:00

Raz w tygodniu wprowadzają nowy produkt. Ciągle zwiększają powierzchnie magazynów. Promują nowe marki.

Jest jedną z największych firm handlujących słodyczami w Polsce. Jej właściciele robią to już niemal dwadzieścia lat. Ściśle trzymają się branży i dzięki temu wyrośli na lidera w Małopolsce. Ale im dłużej pracują, tym bardziej są pewni, że nie znają słowa, które dobrze opisywałoby ich działalność.

— „Zbyt fabryczny” to złe określenie, a „hurtownia” brzmi statycznie. Tymczasem dziś sprzedawanie cukierków właściwie odbywa się w drodze — tłumaczy Dorota Hołówka-Kozek, współwłaścicielka Lemarto.

On-line

Słodki magazyn Lemarto pracuje przez 24 godziny na dobę, przez 6 dni w tygodniu. Biura i kasy firmy czynne są od 6 do 22. Tu wciąż wypisuje się faktury, rozładowuje towar, przygotowuje dostawy i wyprawia w drogę kierowców. Na dwie zmiany pracuje sto osób. Kolejnych stu pracowników codziennie przemierza drogi Małopolski, zbierając zamówienia na łakocie. Odwiedzają wielkie sieci handlowe, hurtownie i sklepiki. Ich telefony komórkowe i palmtopy to prawdziwe minicentra dowodzenia: pozwalają załatwić większość związanych ze sprzedażą spraw. Dzięki temu Lemarto działa tak sprawnie. Kiedy wieczorem przedstawiciele handlowi zjeżdżają do centrali, pod hurtownią robi się tłoczno.

Załatwiają reklamacje, wymieniają towar, zdarza się, że mają problem z telefonem. Wtedy powstaje straszny gwar — opowiada Dorota Hołówka-Kozek.

Dzięki systemowi łączności z firmą przedstawiciele handlowi Lemarto wiedzą, co komu i kiedy mogą sprzedać. Co wieczór do palmtopów ściągają bieżące stany magazynowe, sprawdzają też, czy realizowane są złożone przez nich w ciągu dnia zamówienia. Bez technologii nie byłoby to możliwe — w ofercie Lemarto ma 5 tys. produktów. Raz w tygodniu pojawia się kolejna nowość. Sprzedają tyle rodzajów słodyczy, że oferta firmy drukuje się dobrych parę minut — lizaki, cukierki, ciastka, gumy do żucia, sezamki, galaretki w cukrze, czekolady. Ich największe hity to delicje i pieguski, batony Jacek, Ikar czy grześki, marsy, snickersy.

Bez ryzyka

Rzadko decydują się na nieznane produkty, ale jeśli producent dobrze sobie radzi na rynku, dają mu szansę. Wypromowali już kilka nieznanych wcześniej marek.

— Producent musi chcieć zainwestować. Jeśli daje nam do dyspozycji przedstawiciela handlowego z samochodem i dobry produkt, możemy próbować — wyjaśnia Dorota Hołówka-Kozek.

Jeśli decydują się kogoś promować, próbują słodyczy. Ale nigdy nie zdają się tylko na własny gust. To zawodne kryterium. Bardziej miarodajne są zawsze dogodne dla klientów warunki handlowe.

W Lemarto przepis na sukces jest prosty: wymagać od siebie i być łagodnym dla odbiorców. Niemal wszystkim klientom słodycze dowożą na miejsce. Regułą jest, że tylko ci najstarsi, najbardziej emocjonalnie związani z firmą po towar przyjeżdżają sami. Ci są w Lemarto zawsze miłymi gośćmi.

Dostawcom Lemarto płaci gotówką. Na zapłatę czeka. Reklamują każdy towar, któremu coś „dolega”, a nawet i taki, który nie sprzedał się w terminie.

Kiedy wchodziły na rynek zachodnie sieci dystrybucyjne, poczuli niepokój. Okazało się, że niepotrzebnie.

— Odczuliśmy to tak, jakby na rogu otwarto kiosk ze słodyczami — mówi Dorota Hołówka-Kozek.

Pięć tysięcy wiernych klientów to prawdziwy kapitał Lemarto.

— Dbamy o nich i oni są wobec nas lojalni — zapewnia Dorota Hołówka-Kozek.

To z myślą o klientach Lemarto wydaje co miesiąc gazetkę, co roku organizuje zabawy integracyjne i dwa razy do roku w Centrum Targowym Chemobudwa organizuje własne targi słodyczy: w ciągu dwóch dni spotyka się tu niemal dziesięć tysięcy osób z całej Polski. Producenci mogą wysłuchać żalów, że lizaki się rozpłynęły, i gratulacji po szczególnie udanych debiutach. Klienci składają zamówienia po atrakcyjnych cenach z targowymi rabatami, kosztują nowości.

Dorota Hołówka-Kozek, organizatorka i pomysłodawczyni targów dba, by poza towarzyskim miały też charakter stricte biznesowy.

— Za dużo muzyki lub alkoholu odciąga ludzi od handlu. Dbam o równowagę, bo targi mają mieć charakter użytkowy. Klienci dostają formularze z rubrykami do zamówień składanych bezpośrednio u producentów. Kto na targach uzbiera dziesięć zamówień, otrzymuje nagrodę od Lemarto. W tym roku dla naszych klientów mamy m.in. firmowy dwustronny polar — mówi Dorota Hołówka-Kozek.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface