Hurtownie danych: nie zawsze warto

Karol Wieczorek
opublikowano: 1999-04-12 00:00

Hurtownie danych: nie zawsze warto

Szybkie zmiany w gospodarce są przyczyną głodu informacyjnego wśród kadry menedżerskiej. Głód ten, często próbują wykorzystać liczne firmy informatyczne i konsultingowe, podając klientom panaceum: hurtownie danych. Moim, niepopularnym zresztą, zdaniem, wdrożenie hurtowni danych ma sens prawie wyłącznie wtedy, gdy w danej firmie bądź instytucji działa kilka systemów informatycznych, obsługujących wycinkowe fragmenty działalności, przez co informacje gromadzone są w wielu miejscach i zapisywane w różnych formatach, czyli w sposób nieprzydatny do wykonywania ciekawych analiz. Jednakże w Polsce niewiele jest przedsiębiorstw posiadających tak zorganizowane systemy informatyczne. Wiele firm zamierza wdrożyć, wdraża lub już posiada zintegrowane systemy wspomagające zarządzanie, z których większość oferuje mocno rozbudowane mechanizmy raportowania. W większości przypadków raporty takie w pełni zaspokajają potrzeby informacyjne kierownictwa. Znam polskie oddziały kilku świetnie prosperujących korporacji międzynarodowych, którym do podejmowania decyzji wystarcza zwykły arkusz kalkulacyjny, a w bardziej rozbudowanej wersji narzędzia OLAP-owe. Dlatego sądzę, iż nasz rynek jest znacznie mniej chłonny na hurtownie danych niż to wynika z deklaracji firm oferujących takie rozwiązania.

Aleksander Kwiatkowski,

dyrektor w dziale doradztwa

w zakresie zarządzania

w PricewaterhouseCoppers