Produkcja w Hucie Częstochowa może zostać utrzymana. Spółkę, która dzierżawi jej majątek, przejmie Towarzystwo Finansowe Silesia — to samo, które wcześniej ratowało Hutę Katowice. Z pomocą ma pośpieszyć też rząd, który przeniesie część gwarancji ze szczecińskiej stoczni do Częstochowy.
Częstochowski sąd zwleka z ogłoszeniem upadłości Huty Częstochowa. Sędziowie już raz odrzucili, z powodu niekompletnej dokumentacji, wniosek zarządu o bankructwo. Przedstawiciele stalowego sektora mają jednak nowe pomysły na uratowanie firmy. Majątek spółki dzierżawi Huta Stali Częstochowa (HSCz), należąca do holdingu Polskie Huty Stali. Na przejmowanie przez grupę firm z rynku nie godzi się jednak Unia Europejska, więc HSCz ma trafić do Towarzystwa Finansowego Silesia (TFS).
— Czekamy jeszcze na decyzję Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Po uzyskaniu akceptacji tej instytucji będziemy mogli przejąć udziały spółki — mówi Andrzej Braksator, prezes TFS.
Na razie Silesia wystawiła hucie weksel na 10 mln zł, dzięki czemu spółka uzyska środki na wznowienie dostaw energii i gazu.
Hucie odcięto kilka dni temu dostawy mediów, ponieważ nie regulowała zobowiązań. Przedstawiciele spółki wielokrotnie argumentowali, że huta nie płaci, bo mimo niemal pełnego portfela zakupów nie ma kredytów obrotowych na realizację zamówień.
— Spodziewamy się przesunięcia części rządowych gwarancji, jakie otrzymała Stocznia Szczecińska Nowa, na częstochowską firmę. Dzięki temu huta może zyskać środki na produkcję — mówi jeden z przedstawicieli sektora, odpowiedzialny za restrukturyzację hutnictwa.
Huta natomiast będzie dostarczać stoczni blachy do budowy statków.
— Staramy się, by Stocznia Szczecińska Nowa wsparła także restrukturyzację jej kooperantów. Rozpoczęliśmy prace nad wykorzystaniem rządowych gwarancji dla stoczni przy współpracy spółki z Hutą Stali Częstochowa. To trudny projekt, na razie w powijakach. Liczymy jednak, że huta będzie dostarczać stoczni blachy, choć oczywiście wszystko zależy od ceny towaru — mówi Arkadiusz Krężel, prezes Agencji Rozwoju Przemysłu, spółki, do której należy SSN.
Uratowanie częstochowskiej spółki zależy także od wsparcia banków. Silesia liczy, że finansowi wierzyciele wniosą zastawiony majątek huty do nowej spółki, a w zamian obejmą w niej udziały. Zgodnie z ubiegłorocznymi danymi, huta jest winna instytucjom finansowym około 180 mln zł. Po restrukturyzacji zaś banki miałyby sprzedać stalowy majątek inwestorowi. Andrzej Szarawarski, wiceminister gospodarki, nie ukrywa, że hutą interesuje się dwóch partnerów. Wiadomo, że jednym z nich jest hinduski Ispat. Czy i kto zostanie inwestorem nowej częstochowskiej huty, wyjaśni się jednak dopiero po wejściu inwestora do PHS. Jest jednak niemal przesądzone, że żaden z inwestorów Częstochowy nie zaryzykuje konkurencji z ewentualnym nabywcą holdingu.