Hutnicy walczą o rynek

Nie dla Europy bez stali — pod takim hasłem protestowali wczoraj jej europejscy producenci.

W środę w Brukseli manifestowało 20 tys. hutników, domagając się skuteczniejszej ochrony rynku. Bruksela wprowadziła co prawda cła m.in. na wyroby z Chin i Rosji, ale stal nadal napływa na Stary Kontynent. Niedawno np. okazało się, że rosyjski Siewierstal sprowadzał do Unii Europejskiej (UE) wyroby z Chin, ponieważ były obciążane mniejszymi restrykcjami niż rosyjskie, więc ich przywóz nadal był dla niego opłacalny. — W USA postępowania antydumpingowe trwają o wiele krócej, a nakładane cła niejednokrotnie przewyższają 200 proc. W krajach UE cła są znacznie niższe, a postępowania o wiele bardziej czasochłonne. W 2015 r. import z Chin do UE wyniósł 8,5 mln ton. Wielkość szacowana na ten rok to 6,5 mln ton. Tymczasem import do krajów NAFTA spadł aż o 50 proc. — z 4,2 mln ton w 2015 r. do 2,1 mln ton szacowanych na ten rok — informuje Sylwia Winiarek, rzecznik ArcelorMittal Poland.

Inwazja z Ukrainy

Krajowym przedsiębiorcom doskwiera jednak nie tylko napływ stali z Chin. Bardziej dotkliwy jest import zza wschodniej granicy, głównie z Ukrainy. Mocno odczuwają

go zwłaszcza dostawcy blach grubych używanych w sektorach stoczniowym, zbrojeniowym czy energetycznym. — Z zakładów Rinata Achmetowa [jeden z ukraińskich magnatów stalowych — red.] dostarczane są blachy po bardzo niskich cenach — mówi przedstawiciel krajowej firmy. Podkreśla, że w 2012 r. import blach grubych z Ukrainy sięgał 8,6 tys. ton, a obecnie dane miesięczne — za kwiecień czy czerwiec tego roku — oznaczają dostawy sięgające prawie 32 tys. ton. Hutnicza Izba Przemysłowo-Handlowa (HIPH) szacuje, że po 8 miesiącach tego roku w Polsce konsumpcja grubych blach wyniosła 640 tys. ton, z czego 590 tys. ton pochodziło z importu, w tym aż 190 tys. ton z Ukrainy. Import mocno doskwiera ISD Częstochowa, jednak spółce należącej do ukraińskiego kombinatu ISD, związanego z Siergiejem Tarutą, niezręcznie jest to komentować. O ochronie krajowego rynku blach grubych rozmawiała z rządowymi urzędnikami reprezentująca producentów HIPH. — Usłyszeliśmy jednak, że producenci muszą sami przekonać Komisję Europejską do wprowadzenia ochronnych instrumentów — mówi Stefan Dzienniak, prezes HIPH.

Za i przeciw

W branży stalowej pojawiają się również sygnały, że staraniaproducentów o rynkową ochronę zagrożą dystrybutorom, którzy dzięki importowi mają dostęp do taniego materiału. Jednak Polska Unia Dystrybutorów Stali (PUDS), reprezentująca dużych dostawców, wspiera producentów, choć nie kryje obaw związanych z ochroną rynku.

— Producenci i dystrybutorzy funkcjonują na jednym rynku, jeśli nie zabezpieczymy go przed napływem taniego towaru, będącego efektem nieporównywalnych kosztów produkcji, w długim okresie stracą wszyscy. Dla dystrybutorów konieczna jest różnorodność, im większa liczba dostawców, tym rynek jest zdrowszy, ale warunkiem jest uczciwa konkurencja — twierdzi Iwona Dybał, prezes PUDS. Jej zdaniem, istnieje ryzyko, że wprowadzenie ceł antydumpingowych na stalowe półwyroby może spowodować, że będą przywożone gotowe, bardziej przetworzone produkty. Zawężenie grona dostawców stanie się zagrożeniem dla dystrybutorów, wynikającym z narzucania zawyżonych cen przez rodzimych producentów.

— Mimo tych obaw wspieramy producentów w walce o ochronę. Patrząc w perspektywie długofalowej, unijny rynek traktujemy jako nasz wspólny obszar działania — zapewnia Iwona Dybał. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Hutnicy walczą o rynek