Huty chcą ochrony rynku

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 2002-03-05 00:00

Na spotkaniu izb hutniczych z Polski i Czech oraz resortów nadzorujących restrukturyzację sektorów polska strona zagroziła otwarciem postępowania ochronnego. Sprawa dotyczy wzrostu importu blach gorącowalcowanych.

Przedstawiciele Ministerstwa Gospodarki i czeskiego resortu odpowiedzialnego za restrukturyzację stalowej branży, a także organizacje zrzeszające producentów spotkali się w Pradze, by dyskutować o planach restrukturyzacji hutnictwa.

Delegacje przekazały sobie materiały dotyczące wymiany handlowej między Polską i Republiką Czeską. Strona polska zwróciła uwagę, że w strukturze importu z Czech nadmierny wzrost odnotowano w dostawach blach walcowanych na gorąco — napisał w protokole po spotkaniu Krzysztof Dąbrowski, zastępca dyrektora Departamentu Restrukturyzacji Przemysłu w MG.

Czesi w 1996 r. sprzedali w Polsce 5 tys. ton gorącowalcowanych blach, w ciągu 9 miesięcy 2001 r. natomiast — już 199,9 tys. ton.

Karol Lipowczan, wiceprezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, podkreśla, że polska strona liczyła, że Czesi zobowiążą się do samoograniczenia importu. Tak się jednak nie stało.

— Rozważamy złożenie wniosku o otwarcie postępowania ochronnego, m.in. przeciwko Czechom. Znaczna dynamika wzrostu importu tych wyrobów może być groźna dla Huty Sendzimira — dodaje.

Przedstawiciele krajowej branży stalowej obawiają się też dość silnej pozycji Czechów w negocjacjach z Unią Europejską. Niewykluczone bowiem, że Komisja Europejska zgodzi się na propozycję czeskiej strony dotyczącą zachowania jej hutniczych zdolności produkcyjnych na poziomie około 6,5 mln ton rocznie. Tymczasem w Polsce, mimo że liczba mieszkańców jest trzykrotnie większa, moce mają być zredukowane do 7,6 mln ton. To oznacza, że w przeciwieństwie do Czech znaczną część krajowego popytu na hutnicze produkty będziemy musieli zaspokajać importem.