Hydrotechnice grozi powtórka z dróg

  • Anna Pronińska
15-10-2012, 00:00

Portfele firm z branży są pełne, ale na rynku robi się ciaśniej. Pomoże UE, ale dopiero w nowej perspektywie.

Tegoroczny portfel zamówień notowanego na NewConnect Navimoru-Invest jest pełen. Na brak zajęcia nie narzeka Hydrobudowa Gdańsk, także specjalizująca się w obrotach hydrotechnicznych.

— Nasz portfel zleceń jest rekordowy — chwali się prezes Wojciech Czajko. Mimo to menedżerowie są dalecy od triumfalizmu.

— Teoretycznie nie ma wielu specjalistycznych firm, które mogą wykonywać śluzy czy prowadzić prace przy budowie lub modernizacji kanałów. Jednak w przetargach pojawiło się wielu dużych graczy — mówi Krzysztof Kosiorek-Sobolewski, prezes Navimoru- Invest.

— Problemem jest to, że takie firmy często nie mają pojęcia o hydrotechnice morskiej, ale korzystają z referencji spółek matek. Dzieje się tak w przypadku np. Budimeksu i Mostostalu Warszawa. Sytuacja robi się dramatyczna i może dojść do powtórki scenariusza drogowego. Tak naprawdę w kraju jedynie trzy — cztery firmy mają odpowiednie referencje — mówi Wojciech Czajko, prezes Hydrobudowy Gdańsk.

Firmy drogowe tak ostro rywalizowały o zlecenia, że ich oferty przetargowe były dużo niższe od kosztorysu robót. Część z nich nie dokończyła prac, część upadła.

Budimex i Mostostal odpierają zarzuty.

— Budimex realizuje tego typu kontrakty w konsorcjum z Ferrovialem, który ma doświadczenie. Nie można zabronić i ograniczać dostępu do zamówień firmom, które spełniają warunki udziału w przetargu — mówi Krzysztof Kozioł, rzecznik Budimeksu.

Obecnie łączna wartość kontraktów hydrotechnicznych giełdowej firmy to około 180 mln zł. Mostostal Warszawa twierdzi, że zainteresował się przetargami hydrotechniki morskiej jeszcze w 2009 r., kiedy kondycja branży budowlanej wyglądała zdecydowanie lepiej.

— To jedna z dziedzin, w której Mostostal mógł wykorzystać bogate doświadczenie hiszpańskiegopartnera — Acciona Infraestructuras. Od 2009 r. samodzielnie lub z właścicielem wziął udział w kilkudziesięciu przetargach hydrotechnicznych. Kilka zakończyło się podpisaniem umowy — mówi Karolina Myszkiewicz z Mostostalu Warszawa.

Wojciecha Czajki to nie przekonuje. Jego zdaniem, trzeba zmienić prawo na wzór szwedzki. U Skandynawów przetargu nie może wygrać firma, która nie jest w stanie wykonać zadania własnymi siłami. W tej sytuacji Hydrobudowa Gdańsk szuka wyższych marż na rynkach zagranicznych. Prezes Navimoru-Invest liczy natomiast na zastrzyk finansowy z Unii Europejskiej, na który przyjdzie jednak poczekać.

— Resort środowiska zapowiedział, że przeznaczy ponad 3 mld zł w latach 2014-20 na prace wodne — mówi Krzysztof Kosiorek-Sobolewski.

Wcześniej do wzięcia będzie duży kontrakt na budowę zbiornika retencyjnego w Raciborzu. Wojciech Czajko przyznaje, że konkurencja jest gigantyczna. Do prekwalifikacji stanęło 21 podmiotów.

— W 2013 r. chcemy przekroczyć próg 100 mln zł przychodów. Będzie to zależeć od zdobycia dużego zlecenia hydrotechnicznego wartego 50 mln zł. Negocjujemy je z prywatnym kontrahentem — mówi Krzysztof Kosiorek-Sobolewski. W tym roku Navimor-Invest ma uzyskać 63 mln zł przychodów i 2,3 mln zł zysku netto.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Hydrotechnice grozi powtórka z dróg