Hyperion pręży się do skoku

Kamil Zatoński
24-07-2006, 00:00

Dziś rozpoczyna się budowa księgi popytu na akcje Hyperiona, katowickiej spółki, która większość przychodów osiąga, dostarczając usługi szerokopasmowego internetu klientom indywidualnym. Spółka sprzedaje 5 mln akcji, a widełki cenowe ustalono na 6-7,5 zł. Oznacza to, że po odliczeniu kosztów emisji maksymalne wpływy z oferty publicznej sięgną 33,5 mln zł.

Pieniądze są potrzebne przede wszystkim na rozwój głównego segmentu działalności. Chodzi zarówno o budowę infrastruktury, jak i o przejmowanie innych podmiotów. Specyfiką tego rynku jest duże rozdrobnienie, w grę może wchodzić więc przejęcie nawet kilkunastu mniejszych firm, co powinno skokowo zwiększyć przychody. Mniejszymi nakładami mają być wdrażane nowe technologie i usługi, m.in. WiMAX, radiolinie i telefonia IP. Ale emisja ma też posłużyć na spłatę zadłużenia z tytułu obligacji (8,34 mln zł). Trzeba je będzie wykupić najpóźniej do końca marca 2007 r., może dojść do tego wcześniej. Spółka będzie miała do tego prawo, jeśli obligatariusze skorzystają z przysługujących im preferencji w ofercie akcji (po złożeniu zapisu otrzymają je bez redukcji).

Biorąc pod uwagę kursy giełdowych spółek o zbliżonym profilu działalności, akcje Hyperiona wydają się tanie. Zarówno Spray (działający na rynku warszawskim dostawca usług internetowych, rozwija działalność w podobnym kierunku), jak i Mediatel (świadczy także usługi telefoniczne) wyceniane są obecnie na poziomie aż trzydziestokrotnie przekraczającym wartość osiąganego EBITDA (zysku operacyjnego powiększonego o amortyzację). Gdyby opierać się jedynie na tym wskaźniku, papiery przyszłego debiutanta byłyby warte nawet 16-19 zł.

Bliższe prawdy byłoby jednak twierdzenie, że akcje dwóch wspomnianych, notowanych już spółek, są wyraźnie przewartościowane, nawet uwzględniając ich perspektywy rozwoju. Dla Spraya marża EBITDA za 2005 r. wynosi około 20 proc. (podobnie zresztą, jak Hyperiona) i trudno liczyć na jej szybkie zwiększanie do poziomów osiąganych przez dojrzałych telekomunikacyjnych gigantów, czerpiących część przychodów z usług internetowych. Dla nich relacja ceny akcji do EBITDA na akcję jest zwykle jednocyfrowa. Wypracowują przy tym marżę EBITDA 40-50 proc. Firma kierowana przez Tomasza Gajdzińskiego znajduje się dopiero w fazie wzrostu, jednak ambitnie oczekuje, że już do końca 2006 r. rentowność ta zbliży się do 30 proc. Precyzyjnych szacunków nie ma, ponieważ spółka nie podała prognozy przychodów. Z dokładnością do tysiąca złotych przewiduje za to zarówno zysk netto, jak i zysk EBITDA. To jest do osiągnięcia, bo oczekuje się szybkiego tempa rozwoju rynku. Potencjał naszego rynku jest ogromny. Według danych Komisji Europejskiej za 2005 r. zaledwie 1,72 proc. Polaków miało dostęp do szerokopasmowego internetu. Gorsza była tylko Grecja (1,01 proc.). Węgrzy i Czesi biją nas na głowę. Do szerokopasmowego internetu dostęp ma 5,08 proc. Węgrów i 5,55 proc. Czechów. Jest więc jeszcze sporo do zrobienia, by Polska osiągnęła pod tym względem poziom europejskich liderów, czyli Danii i Holandii (odpowiednio 22,51 proc. i 23,79 proc.).

Według raportu firmy analitycznej PMR, segment usług szerokopasmowego dostępu do internetu będzie rósł w najbliższych trzech latach w tempie 27 proc. rocznie. Sprzyjać temu powinien wzrost gospodarczy, coraz wyższe dochody Polaków. Potencjał naszego rynku jest ogromny. Jeśli menedżerom Hyperiona uda się dobrze i sprawnie wykorzystać powierzone środki, spółka ma szansę stać się znaczącym graczem w branży.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Hyperion pręży się do skoku