Hyundai: Nowoczesność bez kompleksów. PB AUTOPORTRET

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2026-01-22 14:06

Hyundai nie miał prawa się udać. Powstał w Korei Południowej, kraju wyniszczonym wojną, biednym i niewidzialnym dla globalnej gospodarki. Kiedy Chung Ju-yung zakładał swoją firmę, PKB na mieszkańca liczyło się tam w dziesiątkach dolarów, ale ambicje w... setkach milionów. To z tej sprzeczności narodziła się marka, która miała zmienić los całego państwa.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Chung Ju-yung, syn rolnika, który, jak głosi legenda, sprzedał ojcowską krowę, by uciec od przeznaczenia. Zbudował imperium nie z kapitału, lecz z determinacji. Najpierw były drogi, mosty i porty, potem stocznie, stal i logistyka. Samochody przyszły później jako kolejny etap modernizacji, nie marzenie o luksusie. Hyundai uczył się na licencjach, kopiował, popełniał błędy i boleśnie za nie płacił, szczególnie wtedy, gdy w Stanach Zjednoczonych stał się synonimem taniej, nietrwałej motoryzacji.

Momentem przełomowym okazała się decyzja, która wyglądała na szaleństwo: dziesięcioletnia gwarancja. Nie jako chwyt marketingowy, lecz zobowiązanie, które zmusiło firmę do realnej poprawy jakości. Równolegle azjatycki kryzys finansowy doprowadził do upadku Kii, którą Hyundai przejął, budując jeden z najskuteczniejszych aliansów w historii motoryzacji. Odtąd rozwój przyspieszył, a marka przestała nadrabiać dystans — zaczęła go skracać.

Po śmierci założyciela imperium Hyundaia rozpadło się na części, ale paradoksalnie to wtedy motoryzacyjna część koncernu zaczęła działać szybciej i odważniej. Powstały serie N, pojawiły się nazwiska inżynierów z BMW i Audi, a obok rozsądnych modeli zaczęły powstawać samochody, które miały budzić emocje. Jednocześnie Hyundai zaczął inwestować w robotykę, wodór, autonomię i nowe formy mobilności, przestając być wyłącznie producentem samochodów.

Dziś Hyundai Motor Group to globalny koncern, którego serce bije w Ulsan — największej fabryce samochodów na świecie. Produkuje miliony aut rocznie i konkuruje z Toyotą i Grupą VW nie tradycją, lecz szybkością adaptacji. To firma, która wyrastała z głodu i braku, dlatego nauczyła się działać bez kompleksów.

Wraz z Mateuszem Żuchowskim opowiadamy historię marki, która zbudowała nowoczesność własnymi rękami i nigdy nie pytała świata o pozwolenie.

Znajdziesz nas na pb.pl, w swojej ulubionej aplikacji podcastowej m.in Spotify oraz na YouTubie.

Nowe odcinki w każdy czwartek (bez wyjątków).

Kontakt: [email protected]