I po co była ta poniedziałkowa hucpa

Jacek Zalewski
16-05-2007, 00:00

Bardzo rzadko się zdarza, by kampania medialna zyskała taki posłuch u decydentów. Jeszcze nie wyschła farba na krytyce opóźniania publikacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego — nasz wczorajszy komentarz reprodukujemy obok — a tu twardy premier Jarosław Kaczyński zaczął kruszeć i we wtorek po południu to, co w poniedziałek okazywało się niemożliwe — stało się jak najbardziej możliwe. Dziennik Ustaw z wyrokiem ukazał się z datą 15 maja.

W poniedziałek usłyszeliśmy od polityków PiS tyle wykrętów, dotyczących niemożności terminowego druku, że wstyd je powtarzać. Dopiero wczoraj usłyszałem pierwsze rozsądne zdanie z ust rzecznika rządu Jana Dziedziczaka — że ogłoszenie wyroku z 11 maja w Dzienniku Ustaw datowanym 15 maja było najszybszą publikacją orzeczeń TK od co najmniej dwóch lat. To święta prawda — już wczoraj napisałem: „Obiektywnie trzeba przypomnieć, że okres publikacji zwyczajnych wyroków Trybunału wynosi od 5 do 9 dni”. Padł czterodniowy rekord — i bardzo dobrze, bo ze względu na prawne pogmatwanie lustracji sytuacja była absolutnie nadzwyczajna!

Jacek Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / I po co była ta poniedziałkowa hucpa