Idą ciężkie czasy dla zakładów z Łap

Kamil Zatoński
opublikowano: 2008-11-05 00:00

Jeszcze rok temu Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego z Łap mogły imponować zyskami. Po przenosinach z rynku CeTO na GPW inwestorzy wręcz wyrywali sobie akcje z rąk w nadziei na profity z dużych kontraktów z PKP Cargo. Minął niespełna rok, a kurs spółki spadł z blisko 150 zł do niespełna 30 zł. Z kwartału na kwartał firma notuje coraz gorsze wyniki, a jej wskaźniki zadłużenia i płynności osiągnęły niebezpieczne poziomy. Na fali odreagowania na całej giełdzie cena akcji ZNTK rosła jednak w ostatnich dniach, w tym także wczoraj, po publikacji słabych wyników trzeciego kwartału.

W III kwartale strata netto Łap pogłębiła się do 3,3 mln zł, a narastająco po dziewięciu miesiącach sięga 5,4 mln zł. Wyraźnie spadły przychody: w trzecim kwartale o połowę (do 11,3 mln zł), od początku roku o jedną czwartą (do 42 mln zł.). Wszystko przez mniejszą wartość zleceń od PKP Cargo. Na rzecz tej państwowej firmy od lipca do września wyremontowano jedynie 326 wagonów za niespełna 10 mln zł. Rok wcześniej było to 15 mln zł. Mniejsza była również produkcja i wartość umów z innymi przewoźnikami. Wysychający strumień przychodów źle wróży spółce, która już sygnalizowała problemy z płynnością.

W przeglądzie półrocznego sprawozdania finansowego Łap biegły rewident zwrócił uwagę, że wysoki poziom finansowania działalności kapitałami obcymi oraz poniesiona w badanym okresie strata istotnie wpłynęły na sytuacją płatniczą firmy i zakłócenia w terminowym regulowaniu zobowiązań. Zarząd przyznał, że pojawiało się już "przeterminowane zadłużenie" wobec dostawców materiałów, jednak — jak podkreślano — można było sobie na to pozwolić ze względu na długoterminową współpracę handlową z najważniejszymi partnerami.

Trzy miesiące po zamknięciu półrocza sytuacja Łap wygląda jeszcze gorzej. Wskaźnik ogólnego zadłużenia wzrósł z 62 do 68 proc. W teorii to poziom już spoza marginesu bezpieczeństwa. Mało tego. Powiększające się straty podbiałostockiej firmy i zaskakująco mizerne przepływy pieniężne w III kwartale, stwarzają zagrożenie dla płynności finansowej. Jej wskaźniki wyglądają wręcz alarmująco. Wskaźnik płynności szybkiej spadł do 0,58, a wskaźnik szybki do zaledwie 0,19. To mało nawet jak na historyczne wartości średnie dla tej spółki.

Wspomniany rewident poprawę kondycji firmy uzależnia od zakończenia prowadzonych przez zarząd rozmów w sprawie nowych kontraktów i szybkiego rozpoczęcia ich realizacji. Tymczasem ostatnie, istotne zlecenie datowane jest na 23 lipca i dotyczy wykonania napraw 535 wagonów towarowych dla PKP Cargo. Wartość umowy to 16,76 mln zł. Na kolejne duże umowy trudno liczyć, biorąc pod uwagę trudną sytuację finansową, w jakiej znalazł się największy krajowy przewoźnik towarowy. Firma szuka oszczędności, dlatego wartość przeprowadzonych w tym roku przetargów jest dużo niższa, niż na to liczono. Co gorsza, PKP Cargo zmienia politykę inwestycyjną. Naprawy w większym stopniu mają być prowadzone we własnym zakresie. Wszystko wskazuje więc na to, że akcjonariusze Łap na dobre wieści ze spółki będą musieli długo poczekać.

Kamil Zatoński