Wszystko wygląda na to, że polscy inwestorzy „pobiegli” dzisiaj sprzedać akcje. To co wczoraj wypracowała dla nas zagranica, my żeśmy dzisiaj zmarnotrawili. Na wykresach powstała jeszcze większa czarna świeca niż wczoraj biała. Można więc sobie zadać pytanie: czy wzrosty na GPW są w ogóle możliwe bez udziału kapitału zagranicznego? Odpowiedź brzmi: raczej nie. Wystarczy, że jeden dzień nie było popytu, a nasi inwestorzy zrobili wszystko, co tylko się dało, aby powrócić do punktu wyjścia. Teraz zapewne znów będą wyczekiwać dobrego wujka z ameryki, który przyjedzie z workiem pieniędzy. I oby przyjechał, tylko obawiam się, że my zdążymy już wtedy spaść do 1000 punktów na indeksie WIG20.
Wczorajsze zamknięcie sesji w Stanach Zjednoczonych zaznaczyło się pozytywnie na otwarciach giełd europejskich. Również i na warszawskim parkiecie kontrakty rozpoczęły swój obrót w miarę nieźle. Co prawda pierwszą transakcję zawarto sześć punktów poniżej wczorajszego zamknięcia, ale jeszcze przed otwarciem spotu, futuresy ustanowiły swoje maksimum – 1194 pkt. Po 10.00 było już niezbyt wesoło. Kontrakty przez cały dzień szukały wsparcia. I znalazły je, ale dopiero na zamknięciu sesji – 1157 pkt. W ciągu sesji rynek poruszał się w cyklach mniej więcej dziesięciopunktowych. Pierwsza „półka” na wykresie dziennym kontraktów powstała w okolicach 1180 pkt., druga 1170 pkt., trzecia 1160 pkt. Dopiero z tej ostatniej nastąpiło wybicie w górę i to całkiem okazałe, bo o 15 punktów. Wszystko było na najlepszej drodze do odwrócenia trendu. Chwilowe odreagowanie zapowiadało, że przynajmniej spadki nie będą się już bardziej pogłębiać. Tuż przed 15.00 czar prysł, myśli o wzrostach się rozpłynęły, giełda zaczęła powracać do swojego trendu. Na szczęście dalsze przeceny powstrzymał koniec sesji. Wartość 1157 pkt. jest jednocześnie kursem zamknięcia i minimalnym dzisiejszych kwotowań. A jak będzie jutro? Jutro pewnie będzie niżej, no chyba że znów do nas zawitają przyjaciele zza zachodniej granicy. W maju wspomogli nas przez dwie sesje, oby w tym miesiącu nie było przez jedną, bo jak ta tendencja zostanie podtrzymana, to za kolejne dwa miesiące nie pomoże nikt. Nawet może nie być komu „pozamiatać”...
Paweł Gołębowski
Makler Papierów Wartościowych IDM S.A.