Idźcie śladami Romana Karkosika

Małgorzata Grzegorczyk, GRA
opublikowano: 2010-11-22 00:00

Taka okazja może się nie powtórzyć. Kryzys zaszkodził polskim firmom mniej niż zagranicznym rywalom.

Eksperci radzą: przejmujcie firmy z Włoch i Niemiec. Jest w czym wybierać

Taka okazja może się nie powtórzyć. Kryzys zaszkodził polskim firmom mniej niż zagranicznym rywalom.

Podbój Europy z Wrocławia? Agencja Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej (ARAW), która głównie ściąga do stolicy Dolnego Śląska inwestorów, chce pokazać polskim firmom, że warto przejmować spółki z zachodniej Europy.

— Pomyśleliśmy o tym w związku z kryzysem. Polskie firmy trzymały się lepiej, nie mają toksycznych aktywów i stać je na międzynarodową ekspansję, mają narzędzia i możliwości. Chcemy im to uświadomić — mówi Marcello Murgia z ARAW.

Okazji przybywa

Na początku grudnia agencja razem z firmą doradztwa strategicznego JP Weber organizuje seminarium na ten temat.

— Mamy w Niemczech gęstą sieć międzynarodowych partnerów, którzy oferują i szukają transakcji kupna lub sprzedaży. Północne Włochy są równie mocno uprzemysłowione jak Niemcy. W obu krajach jest wiele przedsiębiorstw rodzinnych, w których ze względów demograficznych brakuje następców, a istnieją modele dofinansowania przejęć zabezpieczające ciągłość działalności. To szansa na przejęcie. Dodatkowo jest wiele branż, które w Polsce są w fazie intensywnego rozwoju, a w Europie Zachodniej w stagnacji. Warto więc przejąć technologię, patenty i bazę klientów — uważa Jędrzej Piechowiak, partner zarządzający w JP Weber.

Firm z Zachodu, które szukają inwestorów, jest o 20 proc. więcej niż rok temu.

Już zaczęli

Niektórzy już rozpoczęli pokryzysową ekspansję. Na przykład Roman Karkosik: kontrolowany przez niego Boryszew przejął Maflow, producenta przewodów hamulcowych i klimatyzacyjnych z fabrykami w Polsce, Włoszech, Chinach i Brazylii. Inwestor chce, by spółka weszła w rok do setki największych producentów części do aut. Na przejęcia kolejnych grup motoryzacyjnych Boryszew może wydać 300 mln zł.

— Jednym z efektów światowego kryzysu gospodarczego jest możliwość znalezienia, a następnie kupienia atrakcyjnych podmiotów biznesowych o ogromnym potencjale. Osoby zarządzające nimi poszukują kapitału, są zdecydowanie bardziej otwarte na rozmowy oraz racjonalne argumenty biznesowe. Z tego punktu widzenia łatwiej prowadzić akwizycje poza granicami Polski. Pamiętać jednak należy o przystosowaniu się do specyfiki i kultury danego kraju — mówi Małgorzata Iwanejko, prezes Boryszewa.

Innym przykładem jest Selena. Po emisji akcji w 2008 r. grupa przejęła m.in. tureckiego producenta pian Polyfoam, rosyjskiego dystrybutora pian i uszczelniaczy Kvadro czy hiszpańskiego producenta uszczelniaczy i klejów Quilosa.

Jak to się je

— Największe możliwości osiągnięcia synergii biznesowych polskie firmy mają w Europie, zarówno w tej starej, jak i nowej. Polakom łatwiej zdobyć dodatkowe źródła finansowania. Celami przejęć mogą być firmy prowadzące działalność niszową, ale działające w skali globalnej, liderzy regionalni czy firmy globalne. Każde przejęcie powinno być dostosowane do wielkości firmy przejmującej. Kluczowe jest due diligence. Bardzo istotna jest współpraca z zewnętrznymi doradcami. Selena nierzadko wspomaga się także własnymi badaniami rynku — opowiada Andrzej Lipowicz z Seleny.

Choć wiele informacji na podstawowym poziomie poznawania rynku jest dostępnych w wydziałach ekonomiczno-handlowych naszych ambasad, to zasadniczą część pracy trzeba wykonać samemu.

Zwietrzyli szansę

Na wrocławskie seminarium zgłosiło się już kilku pierwszych chętnych.

— Mamy miejsce dla 25- -30 firm. Na początku przyszłego roku planujemy większą konferencję — zapowiada Marcello Murgia.

Jednym z chętnych jest zatrudniająca pięćdziesiąt osób rodzinna piekarnia Pasol-Paco.

— Jako producent żywności musimy podążać za konsumentami. Polacy migrują, więc tworzy się rynek na nasze produkty. Poza tym lubimy poznawać nowe smaki, szczególnie popularne jest w Polsce pieczywo włoskie. Z kolei w Niemczech technologia produkcji i smak pieczywa są zbliżone do polskiego. Właśnie dlatego chcę sprawdzić, czy jest możliwe przejęcie innej firmy — chodzi o park maszynowy, technologię czy całą spółkę — z któregoś z tych krajów — opowiada Katarzyna Jarosz-Lenkiewicz, prezes Pasol-Paco.

Okazji nie ma tak wiele

Ja też myślałem, że w związku z kryzysem pojawi się na niemieckim rynku wiele ciekawych małych i średnich spó-łek, które będzie można tanio kupić. Ale nawet mimo kryzysu nie ma zbyt wiele okazji. Kryzys nie zaszkodził przedsiębiorcom aż tak mocno. Małe i średnie firmy szybko przystosowały się do sytuacji kryzysowej — obniżyły koszty, np. skracając czas pracy, pomogły im też programy pomocowe od rządu. Dlatego dziś są w większości w zaskakująco dobrej kondycji. Jeśli pojawia się jakaś okazja kupna po atrakcyjnej cenie, to okazuje się, że spółka ma problemy. Dochodziło nawet do bankructw, które jednak dotyczyły spółek mocno zadłużonych. Często to zadłużenie pochodziło od prywatnych inwestorów, którzy doprowadzili do zbytniego obciążenia firmy.

Pionierzy sprzed kryzysu

Comarch — w 2008 r. krakowska spółka informatyczna przejęła niemiecką firmę SoftM. Dopiero w tym roku ta firma ma wyjść na zero. Trudne doświadczenia w Niemczech spowodowały, że Comarch przesunął planowane przejęcia we Francji. Janusz Filipiak, prezes firmy, uważa, że w Niemczech i Francji zbyt rozbudowany jest system socjalny.

PKN Orlen — paliwowa spółka w 2003 r. przejęła za 140 mln EUR 494 stacje w Niemczech od BP. W ostatnich dniach kupiła od OMV jeszcze 56 stacji. Jacek Krawiec, prezes PKN Orlen, powiedział, że choć rynek niemiecki jest wymagający i dobrze spenetrowany, to Orlen Deutschland wciąż notuje szybkie tempo wzrostu sprzedaży.

Asseco — polski gigant kończy przejęcie Formula Systems i prowadzi intensywne rozmowy o akwizycjach z ośmioma spółkami działającymi w Hiszpanii, Portugalii, Szwajcarii, Niemczech, Danii, Szwecji i Finlandii. Ich przychody wynoszą 3-20 mln EUR, wszystkie są rentowne.