Idzie Nova

Wojciech Surmacz
opublikowano: 2004-10-11 00:00

NCG ogłasza: „Nasz cel to zostać nr. 1 wśród polskich grup komunikacji marketingowej.” Kogo to rusza?

Detektyw John Anderton kroczy aleją futurystycznego centrum handlowego. Sensory ruchu, zintegrowane z wszechobecnymi panelami reklamowymi, skanują mu tęczówki oczu. Trwa emisja idealnie sformatowanych komunikatów marketingowych — trafiają wyłącznie do niego. Nagle projektor gaśnie. Scena z „Raportu mniejszości” Stevena Spielberga urywa się i Dariusz Stokowski, prezes Nova Communication Group, wyjaśnia:

— Bazując na tej wizji stworzyliśmy koncepcję działania i rozwoju grupy.

— To chyba pomysł Philipa K. Dicka…

— Akurat fragment jego koncepcji pasuje do naszego sposobu myślenia. Sprzężenie zwrotne: oglądając film — nakręcony na podstawie jego powieści — stwierdziliśmy, że to świetna ilustracja tego, co robimy i jak chcemy być postrzegani. Czas najwyższy ten polski rynek rozruszać!

Ostre usta

Pod koniec września Nova Communication Group przejęła pakiety większościowe agencji reklamowej Red8 i firmy doradztwa marketingowego Synergy. I ogłosiła się piątą grupą komunikacji marketingowej w Polsce — pod względem przychodów operacyjnych. Jak to możliwe? Dariusz Stokowski uśmiecha się… Odsuwa na bok laptopa (kończy multimedialną prezentację NCG) i tłumaczy, że taki ranking to ciężka sprawa, bo większość międzynarodowych firm reklamowych nie ujawnia danych przychodowych. Ale można określić wysokość marży operacyjnej, czyli wynagrodzeń za świadczone usługi. Te dane jego firma czerpała z InfoDaty i własnych obserwacji.

— Pierwsza dziesiątka to wszystko sieciowe agencje — podkreśla.

— I wy chcecie je przebić?

— Zakładamy, że pierwsza piątka ma przychody na poziomie 30-50 mln zł. Biorąc pod uwagę nasze skumulowane wyniki w tym roku, ośmielamy się mówić: już tam jesteśmy! Dynamiczny rozwój grupy planujemy na najbliższe trzy lata. W 2007 roku chcemy być najlepsi w Polsce! To możliwe! Żeby grać ostro, trzeba sobie stawiać wysokie wymagania!

— Co to znaczy grać ostro? Dumping w przetargach?

— Nie! Po prostu zdobywać rynek!

— Jaki poziom przychodów operacyjnych musicie osiągnąć, by być liderem?

— Dzisiaj to ponad 55 mln zł rocznie.

— Jakim kosztem?

Młody prezes nabiera wody w usta. Nie chce upubliczniać wewnętrznych założeń grupy.

Szum skrzydeł

Wśród międzynarodowych gigantów reklamy, wywołanych do tablicy przez Novą, znalazły się kolejno: Corporate Profiles DDB, Leo Burnett Poland Group, McCann Erickson i Euro RSCG Group. Przedstawiciel jednego z dwóch pierwszych „podmiotów” nie posiadał się ze śmiechu na wieść o zakusach zarządu NCG:

— To sobie zawody zorganizowali — z motyką na słońce! Co to w ogóle za ludzie? Może są i znani w branży, ale spektakularnych sukcesów raczej dotychczas nie odnosili. Wręcz przeciwnie…

Mniejszy sarkazm wykazuje Wojciech Borowski, dyrektor zarządzający McCann Erickson Polska. Uważa, że trudno się wypowiadać o grupie, która dopiero się tworzy. Buńczuczne plany przychodowe Nova Communication Group komentuje krótko:

— Życzę powodzenia…

— A ranking?

— Od 2001 roku żaden duży międzynarodowy holding reklamowy nie raportuje lokalnych wyników finansowych. Powód: obostrzenia światowych giełd. Dlatego realna klasyfikacja nie jest możliwa. Sami nie wiemy, którzy jesteśmy…

Za to Jerzy Motz, członek zarządu Euro RSCG Group, wie gdzie jego miejsce:

— Z naszych analiz wynika, że w tej chwili jesteśmy numerem 1! — mówi poważnie.

I podaje skalę porównawczą: NCG stawowi jakieś 10 proc. wielkości Euro RSCG Group w Polsce — to powinno zobrazować dystans, jaki mają do pokonania.

— Chłopaki machają skrzydłami, dużo szumu robią… Będą musieli przez kilka lat zwiększać przychody po 100-200 proc. rocznie, by nas dogonić. Ale trzymam za nich kciuki! — kibicuje Motz.

Jego zdanie o Novej? Same pozytywy!

— A pan Stokowski?

— W porządku! Młody, pragmatycznie i odważnie patrzący na biznes facet.

Styl zaufania

Prezes NCG uparcie przekonuje do wizji rozwoju grupy, która pokrywa się z rozwojem rynku. Zaawansowane technologie komunikacji, synergiczna i absolutnie kompleksowa obsługa klienta i zdolni ludzie — to dla niego podstawy nowoczesnego marketingu bezpośredniego. Stokowski charakteryzuje branżę: rynek reklamy dzieli się na ATL (reklama zewnętrzna — m.in.: outdoor, reklama telewizyjna i prasowa) i BTL (reklama wewnętrzna — m.in.: marketing bezpośredni, internet). Dzisiaj na BTL wydaje się w Polsce blisko 12 proc. budżetów reklamowych. Ale szacunki dobrze rokują: w ciągu 5 lat ten procent się podwoi. Tymczasem gros sieciówek w Polsce to grupy kilkunastu firm, gdzie dominującą rolę odgrywa agencja ATL-owa albo dom mediowy — tradycyjne podejście! W Novej komunikacja z klientem rozkłada się równomiernie na wszystkie kanały.

— Płyniemy w tym samym basenie, ale zupełnie różnymi stylami — rzuca porównaniem prezes.

— Sieciówki od dawna o tym wiedzą.

— Ale obsługują wielkie budżety międzynarodowe. My działamy lokalnie, jesteśmy bliżej sprzedaży…

— I tak ich nie pokonacie!

— Nie chcę wszystkiego sprowadzać do tego, że oto pojawił się nowy gracz, który pragnie zawojować rynek. Nie! Dajemy po prostu sygnał: należy się z nami liczyć — mamy cel i zamierzamy go osiągnąć!

— Kupicie nowe spółki?

— Będziemy inwestowali w firmy, które już istnieją — najbardziej w call center i bazy danych. Rozpatrujemy poszukiwania małych podmiotów, które można wchłonąć do naszych spółek. Pilnie obserwujemy rynek pod kątem firm, które mają duży potencjał wzrostu i robią wszystko, co się wiąże z direct marketingiem, telemarketingiem, internetem, mobile marketingiem. I wie pan co? Jak bym się posłuchał, to bym sobie zaufał….