Interwencjonizm państwa ma charakter strategiczny i rynkowy. Pierwszy obejmuje m.in. ochronę konsumentów, środowiska i stabilność głównych sektorów gospodarki. W drugim przypadku państwo działa jako uczestnik rynku. Autorzy raportu „Kierunki 2018. Ingerencja państwa w wybranych sektorach gospodarki — skala i warunki sukcesu”, przygotowanego przez DNB Bank Polska i firmę doradczą PwC, podkreślają, że coraz większy wpływ na interwencjonizm państwa mają globalizacja i rosnąca świadomość społeczna.

Strategiczna energetyka
Zaangażowanie państwa jest wyraźne w energetyce ze względu na jej strategiczny charakter. Największą ingerencję zaobserwowano we Francji (39 proc.), nieco mniejszą w Niemczech i Polsce (36 proc.), a najmniejszą w USA (19 proc.). Zmieniają się cele interwencji i metody stosowane przez państwo. Kiedyś jego ingerencja w tej branży wynikała z konieczności regulacji naturalnych monopoli, dziś ma służyć bezpieczeństwu klientów. W 1998 r. udział skarbu państwa w telekomunikacji analizowanych krajów wynosił 54,2 proc. Dziś to jedynie 18,8 proc., a państwo wpływa na branżę głównie przez regulacje.
— Coraz popularniejszym motywem interwencji państwa, szczególnie na rynku energetycznym i motoryzacyjnym, staje się ochrona środowiska i promocja przyjaznych mu technologii. W tej dziedzinie najbardziej aktywni są Norwegowie — mówi Artur Tomaszewski, prezes DNB Bank Polska.
Przyzwolenie na nadzór
Wydaje się, że społeczeństwa, ekonomiści i politycy coraz przychylniej patrzą na rolę państwa w gospodarce. Zmianę optyki można przypisać kryzysowi finansowemu z 2008 r., którego jedną z przyczyn była niedostateczna regulacja na rynkach finansowych.
— Dlatego teraz sektor finansowy należy do najsilniej regulowanych. Nowe zasady mają zapewnić stabilność, a planowane przekształcenia zakładają dalsze pogłębianie regulacji rynku bankowego — mówi Artur Tomaszewski.
Przodują w tym rządy Niemiec i Francji, natomiast najmniejszą interwencję odnotowano w Norwegii. Akceptację czy wręcz oczekiwanie od państwa aktywnej polityki gospodarczej widać nie tylko na rynkach usług finansowych. Państwo podobnie ingerowało w czasie ostatniego kryzysu również na rynku motoryzacyjnym, szczególnie w USA, gdzie rząd starał się uchronić przed upadłością firmy Chrysler i General Motors.
Widać w ratingu
W regulacje najsilniej ingerują państwa Europy kontynentalnej, nieco słabiej Norwegia, a najbardziej liberalne są kraje anglosaskie. Jedynym sektorem, w którym Norwegia wykazuje największą restrykcyjność, jest farmacja (50 proc.). W sprzedaży detalicznej interwencjonizm państwowy we wszystkich analizowanych krajach jest bardzo niewielki i nie przekracza 8 proc.
— W Polsce działalność państwa widoczna jest szczególnie w usługach finansowych, farmacji i energetyce, odpowiednio 47 i po 36 proc. Najmniejszą odnotowaliśmy w handlu i motoryzacji — mówi Jacek Socha, wiceprezes PwC.
Autorzy raportu podkreślają, że państwa inwestują w przedsiębiorstwa również po to, by zapewnić sobie zyski albo zachować kontrolę w firmach uznawanych za dobra narodowe. Taka ingerencja może jednak wpłynąć na konkurencyjność i wyniki spółki oraz jej ocenę ratingową.
— W przypadku ratingu właściciel państwowy może mieć pozytywny wpływ na ocenę wiarygodności kredytowej, bowiem stoi za nim skarb państwa. Z drugiej strony, w pewnych przypadkach może także ciążyć, ponieważ nieraz takie firmy mają słabszą konkurencyjność i inny model zarządzania — mówi Marcin Petrykowski, dyrektor regionalny S&P Global Ratings na Europę Środkowo-Wschodnią i dyrektor zarządzający S&P w Polsce.
Coraz ważniejsza z punktu widzenia rozwoju gospodarczego staje się harmonizacja regulacji. Przepisy muszą być dostosowane zarówno do światowych koncernów, jak i mniejszych firm, działających tylko na krajowych rynkach.