Ile warta jest selekcja

Jagoda Fryc
opublikowano: 2015-11-29 22:00

Po dwóch emisjach do funduszu InValue FIZ Adama Drozdowskiego trafiło 34 mln zł.

Autorski fundusz jest już po dwóch emisjach i pierwszej wycenie certyfikatów. Owacji na stojąco jednak nie będzie. Do portfela napłynęło łącznie 34 mln zł, z czego część gotówki wpłacił sam wspólnik — Rafał Brzoska, właściciel Integera. Kolejna subskrypcja zaplanowana jest na styczeń. Minimalna wpłata to równowartość 40 tys. EUR (170 tys. zł).

Od początku działalności, czyli od września tego roku, InValue FIZ zarobił 0,7 proc. Gdyby zestawić ten wynik z osiągnięciami indeksu WIG czy też funduszy akcji polskich, to tę stopę zwrotu należałoby uznać za sukces.

W tym czasie indeks szerokiego rynku spadł prawie 4 proc., a strategie akcyjne straciły średnio 1,3 proc. Ale Adam Drozdowski nie szuka zysków na GPW, bo notowane tam spółki nie spełniają jego kryteriów wyboru. Ekspert celuje wyłącznie w płynne, rentowne (średnie ROE to 30 proc.), niezadłużone firmy (zadłużenie netto nie większe niż EBITDA), które w dodatku przez co najmniej 3-6 miesięcy znajdują się w trendzie wzrostowym.

Takie wymagania kierują więc kapitał funduszu głównie na Wall Street lub na giełdy Europy Zachodniej, np. niemiecką. A tamtejszym indeksom już tak ciężko w ostatnim czasie nie było. Dość powiedzieć, że DAX wzrósł od września o ponad 13 proc., a S&P500 około 9 proc. Lepsze początki ma Insignis FIZ — autorski fundusz Grzegorza Witkowskiego (do niedawna członka zarządu Trigon TFI), który powstał nieco wcześniej, bo w czerwcu tego roku.

W jego portfelu zgromadzone jest ponad 70 mln zł, ale podobnie jak w InValue, część gotówki wpłacił sam wspólnik — Dominik Libicki, były szef Cyfrowego Polsatu. Od początku działalności fundusz, który wypisany ma na sztandarach absolutną stopę zwrotu — a więc zyski bez względu na koniunkturę — zarobił 7,4 proc.