Im gorzej na Zachodzie, tym lepiej na GPW

Artur Szymański
opublikowano: 2004-11-05 00:00

Czwartkowa sesja była trzecią z kolei, gdy indeksy warszawskie oraz zachodnioeuropejskie podążały w przeciwnych kierunkach. Wytłumaczenie tego zjawiska jest proste: inwestorzy zachodni, nie widząc okazji do zarobku na własnych podwórkach, poszukują alternatywy. Stąd ich zainteresowanie rynkiem polskim, który dzięki napływowi kapitału idzie w górę. Tak było we wtorek oraz w mniejszym stopniu — na początku wczorajszych notowań.

Przez ponad dwie trzecie czwartkowej sesji indeksy GPW zyskiwały na wartości, co wyraźnie kontrastowało z ruchami indeksów w Eurolandzie. Tam humory graczy poprawiły dopiero popołudniowe dane makro z USA. Liczba nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych wyniosła tam 332 tys. (prognozowano 340 tys.). Oczekiwano też, że wydajność pracy w III kwartale wzrosła o 1,7 proc., tymczasem rzeczywisty wzrost wyniósł 1,9 proc. Lepsze od oczekiwań dane spowodowały, że indeksy rynków europejskich odbiły w górę. Jednocześnie ostro w dół ruszyły indeksy GPW.

Skuteczna w środę zapora dla spadków w postaci luki hossy (1823–1831 pkt na WIG20) nie wytrzymała tym razem naporu niedźwiedzi. Doszło do jej zamknięcia, ale zaraz potem humory graczy w Europie znów lekko się pogorszyły. To z kolei przełożyło się na lekkie odbicie na GPW w ostatniej godzinie notowań. Ostatecznie WIG20 skończył tuż przy poziomie, na jakim wypadło otwarcie. Niemniej sytuacja techniczna posiadaczy akcji pogorszyła się. W kolejnych dniach prawdopodobny jest spadek indeksów.

Wzrost obserwowany przez dwie trzecie wczorajszych notowań nie robił tak dobrego wrażenia jak we wtorek. W głównej mierze opierał się na jednej spółce: Telekomunikacji Polskiej, do której później dołączył KGHM. Obroty były jednak kilkakrotnie skromniejsze. W odróżnieniu od sesji z 2 listopada, także rosnącym wczoraj indeksom nie towarzyszyły wysokie obroty. Aktywność inwestorów wzrosła wyraźnie, gdy doszło do załamania w drugiej fazie sesji. Robi to złe wrażenie.

Słaby był PKN Orlen, którego zniżce znów towarzyszyły około 100-mln obroty. Czyżby Kulczyk Holding dalej pozbywał się akcji Petrochemii? Popołudniowym spadkom przewodziły banki, które wyraźnie odstawały od reszty rynku także i w środę. Najmocniej w dół ciągnęły indeksy walory Pekao i BPH. Wyjątkiem w sektorze był BA CA, którego dobre wyniki kwartalne inwestorzy nagrodzili prawie 4-proc. zwyżką kursu. Wśród mniejszych spółek uznaniem inwestorów cieszyły się kwartalne dokonania Ferrum, Mennicy i Ireny. Rozczarowały natomiast wyniki III kwartału zaprezentowane przez Elektrobudowę, Jutrzenkę i Projprzem, w efekcie czego ich kursy zniżkowały.