Imigranci znowu punktem spornym

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2023-06-30 09:25

Formalne posiedzenia Rady Europejskiej (RE), czyli kolegialnej głowy Unii Europejskiej (UE), od czasu do czasu przebiegają w atmosferze wielkiego napięcia i znacznie się przeciągają.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

W całych dziejach wspólnot europejskich rekord długości ustanowiony został 7-11 grudnia 2000 r. w Nicei, gdy krystalizowało się wielkie rozszerzenie m.in. o Polskę. Niemal współrekordzistą został covidowy szczyt RE 17-21 lipca 2020 r. w Brukseli, krótszy od nicejskiego dosłownie o minuty. W tej kategorii dwudniowe posiedzenie trwające 29-30 czerwca zapisze się zwyczajnie. Ma natomiast szanse wyrównać rekord absurdu merytorycznego, albowiem premier Mateusz Morawiecki zapowiedział sprzeciw – aż do weta włącznie! – wobec nowego unijnego systemu migracji i azylu. Nie wiadomo jednak, co miałby zawetować, skoro dwa rozporządzenia w tej sprawie są procedowane i uzgadniane pomiędzy ministerialną Radą UE a Parlamentem Europejskim, zaś w agendzie trwającego szczytu prezydentów/premierów nowego mechanizmu w ogóle nie ma, chociaż sam problem migracji oczywiście się znajduje.

Wspomnianym wyrównaniem rekordu absurdu byłoby… całościowe zawetowanie konkluzji RE. Ich treść zawsze jest ucierana i gładzona tak długo, aż na kompromis zgodzą się wszystkie państwa – co jest zresztą przyczyną generalnej miałkości tych dokumentów. Konkluzje RE nie wchodzą w skład tzw. acquis communautaire, czyli wspólnotowego dorobku prawnego. Są ogólnikowymi dokumentami politycznymi, odpowiednikami uchwał komitetu centralnego partii. W całych dziejach UE, a także jej poprzedniczki EWG, tylko raz zdarzyło się niezaakceptowanie konkluzji przez któregoś z członków RE. Prekursorką nowej świeckiej tradycji stała się premier Beata Szydło na szczycie 9-10 marca 2017 r., gdy z rozkazu Jarosława Kaczyńskiego odmówiła zaakceptowania dokumentu w odwecie za klęskę rządu PiS stosunkiem 1:27. Po tamtym głosowaniu wstawiony został do obszernych konkluzji jeden punkcik: „15. RE ponownie wybrała Donalda Tuska na przewodniczącego RE na okres od 1 czerwca 2017 r. do 30 listopada 2019 r.”. Unijni prawnicy przełamali obstrukcję Beaty Szydło w dziesięć minut, do standardowego tytułu „konkluzje RE” wstawiono jedno słowo i ten sam dokument stał się „konkluzjami przewodniczącego RE”, jedynym takim w dziejach wspólnot.

Kabaretową historię z 2017 r. przypomniałem ku pamięci Mateusza Morawieckiego, nie znając jeszcze losów jego ostrych zapowiedzi. Konkluzje przyjęte zostaną na zakończenie posiedzenia RE w piątek, pierwszy dzień zakończył się w środku nocy z czwartku na piątek imigracyjnym patem. Na razie nie mamy wiedzy, jakim echem wśród pozostałych uczestników szczytu odbił się plan premiera „Europa bezpiecznych granic". Jego fundamentami miałoby być odrzucenie: nielegalnej imigracji, nakładania na państwa kar finansowych i różnych sankcji oraz zlikwidowania w sprawach imigracyjnych zasady jednomyślności. Po stronie pozytywnej planu zapisana została suwerenność, bezpieczeństwo, wzmocnienie zewnętrznych granic UE oraz reforma agencji Frontex. Notabene historycznym paradoksem jest okoliczność, że od 2005 r. jej siedzibą jest… Warszawa, niedługo powinna wreszcie rozpocząć się postępująca ślamazarnie budowa nowego gmachu na działce sąsiadującej z naszą Agencją Wywiadu.

Zapowiedź PiS przeprowadzenia razem z wyborami antyimigranckiego referendum oburzyła wiele sił i środowisk w UE. W tym również personalnie wielu szefów państw i rządów, uczestniczących w szczycie. W tych okolicznościach zaskakujący RE projekt Mateusza Morawieckiego (traktatowo wyłączną inicjatywę legislacyjną ma Komisja Europejska!) już na starcie obciążony został ciężkim bagażem zagrywki czysto wyborczej. Dlatego jego realne szanse szacuję na…

Rzadki gość – na początku szczytu Rady Europejskiej obok przewodniczącego Charlesa Michela zasiadł przy owalnym stole Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO. Szczyt sojuszu zbiera się 11-12 lipca w Wilnie. Fot. EU / Francois Lenoir
FRANCOIS LENOIR