W kilka tygodni po objęciu funkcji w zarządzie dewelopera Immoeast i jego spółki-matki Immofinanz, Thomas Kleibl i Eduard Zehetner postanowili poinformować rynek o postępie prac nad uzdrowieniem obu spółek. Wygląda na to, że wyjaśniło się, gdzie się podziało ponad 500 mln EUR z ubiegłorocznego podwyższenia kapitału Immoeast. Ślad po pieniądzach zaginął po tym, jak kupiono za nie obligacje fundacji Immofinanz Beteiligungs (jak się okazało - niezwiązanej kapitałowo z grupą Immo) która – podobno – nawet o tym nie wiedziała.
- Najwyraźniej pieniądze przeznaczono w większości na zakup akcji, częściowo zainwestowano je w udziały banku Constantia Privatbank. Tam też – po przecenie giełdowej - wystąpiły straty. Jednakże dzięki poręczeniu spółki Constantia Packaging (sprzed kilku tygodni – red.) zarząd ocenia obligacje jako ściągalne – tłumaczą Thomas Kleibl i Eduard Zehetner.
Constantia Privatbank do niedawna zarządzała majątkiem Immoeast i Immofinanz a wszystkimi trzema spółkami kierował właśnie Karl Petrikovics. Zdaniem nowego zarządu z zeznań Karla Petrikovicsa złożonych przed prokuratorem wynika, że nie troszczył się on w pierwszej kolejności ani o Immoeast ani Immofinanz, „lecz o wzajemne rozgrywanie różnorakich interesów”. Nowe zarządy przeniosły już całkowicie odpowiedzialność zarządczą na grupę Immo.
- Tym samym nastąpił ostateczny upadek „systemu Petrikovics’a“. Teraz mamy jasny podział kompetencji oraz jasną i transparentną odpowiedzialność kierowniczą – podkreślają Thomas Kleibl i Eduard Zehetner.
Obie spółki pracują teraz nad biznesplanem, który ma doprowadzić do restrukturyzacji i zapewnić im płynność.
Więcej w dzisiejszym wydaniu „Pulsu
Biznesu”