WARSZAWA (Reuters) - Ministrowie, którzy w zeszłym tygodniu odrzucili plan oszczędności zaprezentowany przez ministra finansów Jarosława Bauca, nie przedstawili zadowalającego planu cięć w wydatkach własnych ministerstw, powiedziała w poniedziałek rzeczniczka Ministerstwa Finansów.
Komitety rządowe odrzuciły w zeszłym tygodniu plan cięć ministra Bauca i wobec tego miały podczas weekendu zaprezentować swoje własne plany ograniczeń wydatków.
"Obawiam się, że cięcia wydatków zaproponowane przez ministrów nie są wystarczające, aby załatać niedobory w budżecie" - powiedziała Reuterowi rzeczniczka prasowa Ministerstwa Finansów, Aleksandra Gieros.
Nie było pewności kiedy minister Bauc, pozbawiony silnego poparcia w rządzie, spotka się z ministrami, aby przedyskutować budżet.
Minister Bauc ostrzegał, że bez głębokich cięć w wydatkach i zwiększenia dochodów państwa, Polskę czeka w przyszłym roku kryzys finansowy.
Przyjęte ostatnio przez Sejm ustawy i mniejszy wzrost gospodarczy bez ograniczeń w wydatkach spowodowałyby według ministra finansów zwiększenie deficytu budżetowego do ponad 11 procent Produktu Krajowego Brutto (PKB).
Ministrowie, którzy są świadomi, że we wrześniowych wyborach wygra najprawdopodobniej Sojusz Lewicy Demokratycznej (SLD), twierdzą jednak, że przedstawiony plan przyszłorocznego budżetu jest zbyt pesymistyczny, a głębokie cięcia niemożliwe do wprowadzenia.
W swoim planie ratunkowym minister Bauc ustalił przyszłoroczny deficyt budżetowy na poziomie 4,5 procent PKB, czyli 35,3 miliarda złotych, wobec 3,9 procent planowanych w tym roku.
Bez cięć wydatków deficyt wyniósłby 88,2 miliarda złotych, powiedział Bauc.
Do SLD, prawdopodobnie będzie należeć ostatnie słowo w sprawie budżetu 2002 roku. Partia ta jeszcze nie ujawniła swoich planów.
Propozycje ministra Bauca zawierały zamrożenie waloryzacji rent i emerytur na dwa lata, głębokie cięcia w wydatkach socjalnych, wzrost podatku akcyzowego i tymczasowy podatek importowy. Wszystkie te inicjatywy najprawdopodobniej zostaną źle przyjęte przez wyborców.
BANK CENTRALNY CHCE CIĘĆ WYDATKÓW
Przedstawiciele banku centralnego, którzy spotykają się we wtorek i środę, by rozważyć możliwość kolejnej obniżki stóp procentowych, poparli plan Bauca. Jednak według analityków poparcie z ich strony nie wystarczy, by przekonać ministrów do obcięcia wydatków.
Po dramatycznym czwartkowym posiedzeniu rządu premier Jerzy Buzek powiedział, że górna granica dopuszczalnego deficytu budżetu centralnego na przyszły rok została podniesiona do 40 miliardów złotych, czyli około 5,1 procent PKB.
Rada Polityki Pieniężnej (RPP) ustalająca wysokość stóp procentowych często ściera się z rządem na temat wpływu, jaki polityka fiskalna wywiera na gospodarkę.
Członkowie Rady wzywają do "zaciskania pasa", podczas gdy członkowie rządu uważają, że wysokie stopy procentowe obniżają przychody budżetu i zwiększają deficyt.
"Dramat finansów publicznych w Polsce polega na tym, że politycy nie mają wystarczającej woli, by przeprowadzić reformy" - powiedział Bogusław Grabowski z RPP w poniedziałkowym wywiadzie dla Radia Zet.
"Mam pełne zaufanie do dokumentu Bauca, ponieważ pokazuje on, że finansom publicznym grozi kryzys, jeżeli nie podejmie się radykalnych kroków" - dodał Grabowski, jeden z najbardziej restrykcyjnie nastawionych członków RPP.
Główna stopa procentowa wynosi w Polsce 15,5 procent, czyli znajduje się o 10 punktów procentowych powyżej lipcowej inflacji, która wyniosła 5,2 procent. Dla porównania, inflacja w Czechach wynosi 5,9 procent, a główna stopa procentowa 5,25 procent.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))