W Polskiej Miedzi nie chcą dotychczasowych ochroniarzy. Z powodów biznesowych czy politycznych?
Po dziesięciu latach współpracy z Impel Security Poland KGHM zrezygnował z jego usług. Wypowiedział firmie ochroniarskiej umowy we wszystkich oddziałach. Od 1 września kontrakt wart kilkaset tysięcy złotych miesięcznie przypadnie legnickiej Dozorbud Grupa Polska. W KGHM aż wrze od spekulacji o przyczynach zerwania umowy z giełdową firmą.
— PiS dokonało już w firmie czystek kadrowych, teraz przyszedł czas na kontrahentów. Wybranie oferty Dozorbudu nie jest przypadkowe, lecz dla obecnych władz politycznie poprawne. Bulwersuje mnie fakt, że przy zmianie nie uwzględniono czynnika ludzkiego. Przecież większość zatrudnionych przez Impel 300 ochroniarzy to byli pracownicy KGHM, którzy zostaną na lodzie — mówi Ryszard Zbrzyzny, szef Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego, poseł SLD.
Według władz KGHM, zdecydowały kwestie czysto biznesowe.
— To była najatrakcyjniejsza spośród złożonych ofert. Wysokość kontraktu jest jednak tajemnicą handlową — zapewnia Mieczysław Piotrowski, rzecznik KGHM.
Władze Dozorbudu odpierają zarzuty posła.
— Pana posła bulwersuje fakt, że wygraliśmy w przetargu z Impelem kojarzonym z lewicą, który przez lata miał w KGHM monopol na świadczenie usług ochroniarskich. Deklaruję, że chcę zatrudnić ochroniarzy Impela i pozostawić ich na stanowiskach — mówi Anna Wasila, prezes Dozorbud Grupa Polska.
KGHM mógł zawieść się na Impelu. Niedawno ujawniono przypadki kradzieży przez ochroniarzy m.in. części maszyn w Rudnej. Aresztowano już pięć osób. Impelowi wypowiedziano nie tylko umowę na ochronę, ale również świadczenie usług porządkowych. Impel nie daje jednak za wygraną i zamierza wystartować w planowanych przetargach.
— Liczymy na dalszą współpracę z KGHM — podkreśla Agnieszka Majewska z Impelu.