Imperializm w płynie

Mirosław Konkel
opublikowano: 06-09-2018, 22:00

Typowemu Polakowi smakowała wolnością, propagandyście — kapitalistyczną zgnilizną. Prawdzie o coca-coli bliższy był ten drugi

Żadna suma pieniędzy nie przyniesie ci lepszej coli niż ta, którą pije bezrobotny za rogiem. Wszystkie butelki są takie same i wszystkie smakują równie dobrze. Wie o tym prezydent, wie o tym Liz Taylor, wie o tym bezrobotny” — zachwycał się Andy Warhol ideałem wolności, równości i braterstwa zamkniętym w charakterystycznej butelce, którą uwiecznił na wielu obrazach. Nie mniejszy entuzjazm słodki napój wzbudzał w socjalistycznej Polsce. Kojarzył się z amerykańskim snem, luksusem i dobrobytem, za którym tęsknili wszyscy obywatele PRL. No, może z wyjątkiem garstki partyjnych notabli, autora hasła „Imperialistyczny wróg kusi cię coca-colą” i poety Adama Ważyka, który w socrealistycznym okresie swojej twórczości napisał płomienny protest song — „Piosenkę o coca-cola”: „Dobrze wam było pić coca-cola./ Ssaliście naszą cukrową trzcinę,/zjadali nasze ryżowe pola, żuliście kauczuk, złoto, platynę,/ dobrze wam było pić coca-cola”. Mroczny obiekt pożądania. Na nic jednak zdały się próby budzenia proletariackiej czujności i konsumenckich sumień, a także tyrady przeciw producentowi, który swój sukces zbudował na wyzysku ludzi i środowiska. Kowalscy pokochali colę. Zwłaszcza że jej dostępność była przez lata ograniczona do sklepów dewizowych. A sprawy mogły się potoczyć inaczej. W 1957 r. gazowany napitek został zaprezentowany na Targach Poznańskich, zaś jego wytwarzaniem i eksportem do państw tzw. bloku wschodniego miały się zająć zakłady w Gdańsku — z błogosławieństwem wojewody i komitetu przeciwalkoholowego. Władze centralne utrąciły jednak pomysł, m.in. z powodów ideologicznych. Symbol „kapitalistycznej zgnilizny” nie mógł się pojawić na stołach ludu pracującego miast i wsi.

Im usilniej władza ludowa próbowała obrzydzić kultowy napój, tym większą
cieszył się popularnością
Zobacz więcej

NA OPAK:

Im usilniej władza ludowa próbowała obrzydzić kultowy napój, tym większą cieszył się popularnością Fot. PAP-Andrzej Rybczyński

Najzabawniejsze zaś jest w tym to, że komunistyczni propagandyści mieli sporo racji, mówiąc o „imperializmie w płynie”. Ostatnio Bartow J. Elmore napisał książkę „Obywatel Coke. Kapitalizm według Coca-Coli”, w której oskarża spółkę o nieposkromione wykorzystywanie zasobów — ludzkich, przyrodniczych, publicznych, by wzmocnić swoją pozycję na światowych rynkach. Jego zdaniem, korporacja wyrosła na międzynarodowego giganta, nadużywając outsourcingu, lobbingu i wsparcia rządu. „Żeby wygenerować zyski, wiele musiała zabrać Ziemi” — twierdzi autor, który jest wykładowcą historii ochrony środowiska i historii biznesu na Uniwersytecie Ohio. Ekologiczny apetyt firmy nazywa nienasyconym — „nigdy nie da się go zaspokoić”. Wspomina m.in. producentów butelek z rejonów świata o suchym klimacie — wzrost zamówień zmuszał ich do kopania coraz głębiej, aby dostać się do podziemnych źródeł wody. Tymczasem rolnicy ze Środkowego Zachodu, zaopatrujący koncern w słodziki, uzależnili się całkowicie od pestycydów — inaczej ich monokulturowe uprawy nie dałyby wymaganych zbiorów. Podobnie zagraniczni dostawcy cukru i kawy dla Coca-Coli — chcąc wywiązać się ze swoich zobowiązań — zbyt intensywnie eksploatowali zasoby wody i wyjaławiali glebę. Także dziś amerykański koncern ma sporo za uszami — ponosi część odpowiedzialności za naszą słabość do pustych kalorii i niezdrowy styl życia. `

Zatkany nos. Spójrzmy prawdzie w oczy: gdyby taka książka jak „Obywatel Coke” ukazała się w czasach PRL, wzięlibyśmy ją za przykład komunistycznej propagandy pełnej wierutnych kłamstw i szkalowania Ameryki. To tylko wzmocniłoby miłość społeczeństwa do kultowego napoju. Ponowna — tym razem udana — próba uruchomienia jego produkcji w naszym kraju nastąpiła w 1972 r. Radość rodaków chyba najtrafniej oddał popularny estradowiec Marian Załucki: „Sztandar dźwigam wysoko — /Duma na mym czole: /Oto mamy nareszcie w Polsce coca-colę!/Jak stwierdzili eksperci/Drogą żmudnych analiz,/ coca-cola przestała/Szkodzić na socjalizm”. W powiewie wolności nie wyczuliśmy smrodu wyzysku. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Imperializm w płynie