IMPORTERZY OPON LICZĄ NA FIRMOWE FLOTY SAMOCHODÓW

Zielke Mariusz, Górecki Radosław, Bednarz Ewa
opublikowano: 1999-12-02 00:00

IMPORTERZY OPON LICZĄ NA FIRMOWE FLOTY SAMOCHODÓW

Według Głównego Urzędu Statystycznego, w 1998 roku sprowadzono do Polski ogumienie o wartości 48,7 mln złotych

Importowane opony znajdują nabywców przede wszystkim wśród klientów instytucjonalnych, głównie dużych firm zachodnich. I choć przedstawiciele firm sprowadzających ten wyrób oraz ich hurtownicy zgodnie twierdzą, że użytkownicy polskich szos przywiązują coraz mniejszą wagę do cen, to jednak przyznają, że pozycja krajowych wytwórców, oferujących tańsze produkty, wydaje się niezachwiana.

Truizmem będzie twierdzenie, że opony produkowane w kraju są tańsze od importowanych. Jednak przedstawiciele firm, które sprowadzają je z zagranicy, zauważają, że klienci — dokonując w serwisach wyboru — nie kierują się już wyłącznie ceną.

— Preferencje klientów nie ograniczają się już tylko do ceny produktu. Bardzo istotnym czynnikiem staje się bezpieczeństwo. Opony, wykazujące się w testach lepszym współczynnikiem bezpieczeństwa, mają przewagę nad tymi, których głównym atutem jest wyłącznie niski koszt — mówi Tomasz Waś z firmy ARS, autoryzowanego dealera m.in. firmy Goodyear.

Najtańsze na rynku są opony produkowane w krajach byłego ZSRR i niektórych krajach azjatyckich. Ich jakość, zdaniem niektórych importerów, bywa jednak problematyczna, co ma wpływ na decyzję klientów.

Importerzy na zimówkach

Zdaniem Macieja Pruszyńskiego z firmy Dunlop, w przypadku klientów indywidualnych cena wciąż jednak jest podstawowym czynnikiem decydującym o zakupie opon. Importerzy szukają nisz, w których mogliby się ulokować ze swymi wyrobami. Taką szansę w tym roku — po pierwszym ataku zimy — stworzył spory popyt na opony zimowe.

— Firmy zachodnie zarabiają głównie na „zimówkach”. Pierwotne wyposażenie aut stanowią opony letnie. Takie kontrakty jednak zdobywają krajowe firmy. Na tym rynku importerom ciężko jest rywalizować o kontrakty ze Stomilem Olsztyn czy Dębicą — twierdzi Maciej Pruszyński.

Według szacunków hurtowników, najlepiej z opon importowanych sprzedają się produkty firm Continental, Pirelli i Dunlop. Mocną pozycję, także dzięki przejęciu Dębicy, ma Goodyear. Twierdzą również, że importowane produkty Michelina nie sprzedają się tak dobrze z powodu wysokiej ceny. Duże postępy poczyniła natomiast firma Brigestone, 20-30-procentowy wzrost sprzedaży odnotowuje także Firestone.

Marka dla marki

Popyt na opony importowane kształtują też producenci zachodnich samochodów. Oprócz liczby sprzedawanych aut istotne znaczenie ma rodzaj opon, w jaki dany pojazd został fabrycznie wyposażony. Dlaczego? Wielu klientów, szczególnie instytucjonalnych, woli wymieniać opony na tę samą markę. Czasem jednak ani krajowi, ani zagraniczni producenci opon, nie są w stanie zaspokoić popytu.

— Bardzo dużo samochodów produkuje się z tym samym rozmiarem opon. Gdy przychodzi czas na ich wymianę, producenci ogumienia nie nadążają z produkcją, a hurtownicy z zamówieniami. Z drugiej strony pojawia się podobny problem, jeśli jakiś popularny model zostaje wyposażony w nietypowy rozmiar — uważa Tomasz Waś.

— Ten rynek jest bardzo ciężko „wyczuć”. Często nie sposób przewidzieć zapotrzebowania na dany rozmiar. Ostatnio na przykład Renault wyposażył swoje samochody w nietypowy rozmiar, którego dawniej nie było i który trudno zdobyć — przyznaje przedstawiciel firmy Fabiańczyk, dystrybutora opon.

Zima dla firm

Zdaniem dystrybutorów i hurtowników, tegoroczne problemy z oponami zimowymi wynikają głównie z niedostatecznej promocji w okresie jesiennym.

— Wymiana opon powinna następować od września do października i w tym też czasie wskazana byłaby kampania reklamowa. Jej brak sprawił, że klienci zareagowali na zmianę pogody spontanicznie — wyznaje jeden z hurtowników, prosząc o zachowanie anonimowości.

— Importerzy nie mają tak dużych budżetów, by mogli pozwolić sobie na reklamę telewizyjną. Natomiast tegoroczna kampania prasowa i radiowa na temat zalet opon zimowych jest godna zauważenia — tłumaczy Maciej Pruszyński.

Serwisy prowadzące sprzedaż opon zachodnich nastawiają się przede wszystkim na klientów instytucjonalnych. Także na wymianę opon letnich na zimowe decydują się firmy posiadające większe floty samochodowe. Importerzy narzekają, że brak usankcjonowania prawnego, zachęcającego do sezonowej wymiany opon, jest tutaj istotną barierą.

— Jedynie około 5 proc. klientów dokonujących wymiany opon na modele zimowe to osoby indywidualne. Reszta wywodzi się głównie z dużych firm zachodnich. Wynika to z wysokich kosztów zakupu opon, szczególnie uznanych marek — przyznaje Tomasz Waś.

Nie boją się

Sami importerzy przyznają, że Dębica i Stomil opanowały około 70 proc. rynku opon w Polsce. Producenci nie lekceważą importerów, zauważając, że utrata nawet jednego procentu udziału w rynku to strata poważnych kwot, wiedzą jednak, że mają silne atuty w ręku.

— Czas dostarczenia opon do punktów sprzedaży od krajowego producenta jest krótszy. Odbiorcy hurtowi mogą również liczyć na możliwość odroczenia czasu zapłaty. Dodatkowo koszty wytworzenia opon w kraju są niższe niż za granicą. Klienci przekonali się też o tym, że opony produkowane w Polsce nie odbiegają standardem od importowanych, a są tańsze. Cenę produktów importowanych podnoszą również cła. Mocną stroną producentów jest też dobrze rozwinięta sieć sprzedaży — wylicza Jacek Szklarek z TC Dębica.

Unia dla producentów

Przystąpienie Polski do Unii Europejskiej spowoduje obniżkę ceł. Producenci twierdzą jednak, że UE da im większe szanse niż importerom.

— Patrzymy na rynek globalnie. W tym roku eksport Dębicy powinien przekroczyć 55 proc. sprzedaży. Nasz udział pod marką Dębica na rynku w Wielkiej Brytanii szacujemy na 4 proc., a na Węgrzech wynosi on 15 proc. Wejście do Unii Europejskiej da nam lepsze możliwości niż importerom. Pozwoli to jeszcze na zwiększenie eksportu. Myślę, że produkowane w Polsce opony są podstawą rynku. Importerzy nie są dla nas zagrożeniem — uważa Jacek Szklarek.

IMPORTERZY ZYSKUJĄ: Pozycja krajowych producentów opon, między innymi dzięki związkom z firmami Michelin — w przypadku Stomilu — i Goodyear — Dębicy, jest wciąż bardzo silna. Zauważa się jednak rosnący udział w rynku producentów zagranicznych. Importerzy starają się konkurować z wytwórcami krajowymi w poszczególnych grupach wyrobów. Dla firmy Continental istotne znaczenie ma tzw. sektor ekonomiczny, gdzie opony marki Barum, dzięki stosunkowo niskiej cenie, mogą konkurować z ofertą producentów krajowych — twierdzi Jerzy Mendala z firmy Continental Opony Polska. fot. Małgorzata Pstrągowska

NIE SĄ ZAGROŻENIEM: Przedstawiciele Firmy Oponiarskiej Dębica, kierowanej przez Zdzisława Chabowskiego, twierdzą, że importerzy nie stanowią dla producentów zagrożenia. Eksportowa sprzedaż produktów Dębicy powinna — ich zdaniem — przekroczyć w tym roku 55 proc całości produkcji. fot. Borys Skrzyński