Improwizacja bronią na eurobiurokrację

Kazimierz Krupa
opublikowano: 2004-01-22 00:00

Przygotowanie Solidarności, jako związku, do akcesji do Unii Europejskiej oceniam w sumie pozytywnie. Od wielu lat jesteśmy afiliowani w instytucjach dialogu, uczestniczymy w ich pracach — na razie, oczywiście, jako obserwatorzy. Tu więc wiele się nie zmieni, jeśli chodzi o tryb prac, zwiększy się natomiast nasza rola, będziemy normalnymi uczestnikami prowadzonych dialogów, z prawem głosu. Tu więc jestem spokojny. Znacznie większy niepokój budzi przygotowanie Polski i to na dwóch płaszczyznach: instytucjonalnej i mentalnej.

Ale zacznijmy może od tej drugiej. Funkcjonowanie Komisji Trójstronnej oparte jest na takich samych zasadach, na jakich funkcjonuje Unia Europejska: trzeba wypracować konsensus. Moje doświadczenia z prac w Komisji Trójstronnej z jednej strony, gdzie mamy ogromne kłopoty z wypracowaniem jakiegokolwiek porozumienia, a z drugiej postawa Polski w negocjacjach nad projektem konstytucji europejskiej i słynne „Nicea albo śmierć”, każą przypuszczać, że nasze, jako kraju, kontakty z instytucjami unijnymi z pewnością nie będą łatwe i przyjemne. Zresztą nie o to chyba chodzi.

Na płaszczyźnie instytucjonalnej również rodzi się wiele obaw. Chociażby: czy w związku z sytuacją budżetu będziemy w stanie absorbować przyznane nam środki, czy odpowiednie struktury będą potrafiły sporządzić takie wnioski, które zostaną zaakceptowane przez urzędników europejskich. Bo trzeba pamiętać, że wpadamy w objęcia biurokracji, która nie ma narodowości, ale zawsze jest niezwykle uciążliwa. Europejska jest chyba jeszcze bardziej rygorystyczna niż nasza. Czy z naszą narodową niepokornością, zdolnością do improwizacji poradzimy sobie z tymi zjawiskami? Mam nadzieję, że tak.

Janusz Śniadek przewodniczący Solidarności