Organizatorzy imprez incentive twierdzą, że korzyści płynące z uczestnictwa w ich programach są wymierne. Odpowiednio skonstruowany i przeprowadzony program motywacyjny powinien sam się sfinansować.
— Przedsiębiorstwa wykorzystują je do podnoszenia poprzeczki w różnych dziedzinach swojej działalności. Części naszych klientów zależy na zwiększeniu sprzedaży, inni chcą podwyższyć poziom obsługi klienta. Efektywność uczestnictwa w programie można zmierzyć. Miernikiem może być powiększenie bazy klientów, wzrost efektywności pracowników, zwiększenie ich lojalności czy też wzrost popularności firmy na rynku pracy — uważa Cezary Wilemajtys, prezes Haxel Consulting.
W przypadku menedżera, który zarabia 10 tys. zł, ma auto firmowe, laptopa i komórkę, nagroda w postaci atrakcyjnego wyjazdu jest skuteczniejsza niż standardowe metody motywacji: pieniądze, premia, nagrody rzeczowe. Na pewnym poziomie trzeba specjalnego bodźca. Może to być spełnienie marzenia o zwiedzeniu Afryki kolonialnym pociągiem.
Podgrzać atmosferę
Podróż w mniej lub bardziej egzotyczne miejsce jest ostatnim etapem incentive. Najważniejsza, z punktu widzenia klienta, jest promocja projektu. Powinna ona trwać długo, nawet rok. Handlowcy czy też inni potencjalni uczestnicy programu mają wtedy czas na osiągnięcie wyznaczonych celów. Organizator wyprawy, wspólnie z działami HR i PR firmy klienta, budują klimat wokół planowanej wyprawy, często sięgając do środków z dziedziny marketingu bezpośredniego.
— To odpowiednia promocja przesądza o powodzeniu przedsięwzięcia. Nie wystarczy samo ogłoszenie konkursu w celu wybrania kilkudziesięciu czy kilkuset najlepszych pracowników, którzy wezmą udział w wyprawie. Trzeba im pokazać przysłowiową marchewkę, pobudzić wyobraźnię i zmysły, dostarczając np. egzotyczne przesyłki: woreczek z piaskiem z pustyni, etykietę najwyborniejszego wina, pocztówkę z odręcznie napisanym tekstem przypominającym adresatowi, że jest gorąco oczekiwany, np. na wyspie Bali. Kuszenie kolorami i zapachami sprawia, że wraz ze zbliżaniem się końca konkursu, emocje wśród rywalizujących i zapał do pracy sięgają zenitu — opowiada Wojciech Latek, menedżer ds. marketingu w Discovery Travel.
Kręci się jak film
Siłą programu incentive jest jego atrakcyjność, stąd ciągłe poszukiwanie nowości, np. wpisywanie w zwykły program turystyczny interesującej fabuły literackiej, historycznej czy szpiegowskiej.
— Dzięki temu klient otrzymuje niepowtarzalny produkt, który angażuje pracowników różnych działów, motywuje ich do wspólnego działania, pozwala na wspólne przeżycia i wspólne wspomnienia. Nie sposób tego kupić w typowym biurze podróży ani też zorganizować samodzielnie — twierdzi Cezary Wilemajtys.
Niezależnie od tego, czy przygoda rozgrywa się w egzotycznej scenerii Bali, Laponii, Tajlandii, czy też wykorzystywane są do tego swojskie krajobrazy Warszawy (np. Pałac Kultury i jego podziemia, gdzie można zorganizować np. przygodę szpiegowską l la Indiana Jones), trzeba uczestników przekonać do grupowego wysiłku, zakończonego wspólnym osiągnięciem.
— Dlatego tak ważna jest fabularna otoczka. Dobry program incentive musi mieć, tak jak film, scenariusz, rekwizyty i aktorów, dla których urok występów w tym „filmie” polega na tym, że nie do końca znają swoją rolę, więc nie są pewni, co ich za chwilę czeka — kontynuuje Cezary Wilemajtys.
Clue każdego programu incentive jest wyreżyserowane wydarzenie. Uczestnicy wyprawy, przebrani w odpowiednie kostiumy, biorą udział w hinduskim weselu (młodą parę wybiera się wśród członków grupy), przyjęciu u króla Inków w Peru, pirackim napadzie na Arubie, ucieczce z Alcatraz, tańcach rytualnych w Afryce, zabawie w ck dezerterów na Węgrzech, czy wieczorze z wojakiem Szwejkiem w Pradze. Możliwości jest nieskończenie wiele, bo jak twierdzą organizatorzy, nie ma dwóch indentycznych imprez incentive. Profesjonaliści przygotowują je według życzenia klienta, biorąc pod uwagę cel wyjazdu (integracja czy nagroda), wielkość oraz skład grupy (menedżerowie czy handlowcy).
Oprócz wspólnych wspomnień, nagrodzeni pracownicy przywożą także obowiązkową pamiątkę: zdjęcie grupowe, a często także kasetę wideo z najciekawszymi momentami wyprawy.
Złota oferta
Haxel
W ramach projektu „Przygoda dla Bogaczy” Haxel proponuje cykl ekskluzywnych wypraw „Śladami Tomka Wilmowskiego”. Przykładem jednej z nich jest „Tomek w delcie Orinoko”. Trasa wyprawy prowadzi ze stolicy Wenezueli Caracas, przez krainę majestatycznych Tepui, do samego serca delty Orinoko. Wyjazd prowadzi przewodnik narrator opowiadający historię wyprawy Tomka. Uczestnicy będą mieli okazję:
- zobaczyć najwyższy wodospad świata Salto de Angel z okien specjalnie wyczarterowanego samolotu DC-3, lecącego Kanionem Diabła
- wybrać się na prawdziwą wyprawę do dżungli, gdzie indiański wojownik z plemienia Warao zademonstruje im, jak przetrwać w spartańskich warunkach
- łowić piranie w Orinoko oraz spróbować „ustrzelić” kajmana obiektywem aparatu fotograficznego
- odwiedzić kanion Cavac, tajemne miejsce indiańskich obrzędów, do którego prowadzi droga przez górski potok spadający 80-metrowym wodospadem
- wypocząć na egzotycznych plażach archipelagu Los Roques, prawdziwego raju na ziemi. Podróżować tam będą specjalnie wyczarterowanym katamaranem, a załoga przygotuje dla nich homara prosto z wody.
Czas trwania: 9 dni.
Wyjazd z polskim pilotem.
Cena około 20 tys. zł od osoby.
Discovery Travel
Firma proponuje wyprawę do Zimbabwe/Victoria Falls. Jej uczestnicy będą mieli okazję do:
- spotkania ze słoniami. Goście mogą pogłaskać i nakarmić słonie, a także posłuchać ciekawostek o olbrzymach Afryki
- podziwiania przepięknej przyrody Zimbabwe, podczas nostalgicznej przejażdżki zabytkową koleją parową. Pociąg zatrzyma się na moście Victoria Falls, gdzie wśród zapierających dech w piersiach krajobrazów podany zostanie koktajl
- zjedzenia kolacji na wyczarterowanym na wyłączność jachcie na rzece Zambezi. Goście mogą podziwiać wspaniały, jedyny w swoim rodzaju zachód słońca, a przy odrobinie szczęścia zobaczyć dzikie zwierzęta przy wodopoju. Kolacji towarzyszy etniczna muzyka
- podziwiania jednego z siedmiu cudów świata – słynnych wodospadów Victoria Falls
- uczestnictwa w safari w słynnym Parku Narodowym Chobe
- lotu helikopterem nad Victoria Falls, rzeką Zambezi i parkiem narodowym.
Czas trwania: 6 dni.
Koszt dla grupy 70 osób około 14 tys. zł od osoby.