Indeks strachu najniżej w historii

Marek WierciszewskiMarek Wierciszewski
opublikowano: 2014-06-26 00:00

VIX, nazywany indeksem strachu, mógłby zmienić nazwę na indeks spokoju. Albo niebezpiecznego samozadowolenia — w zależności od interpretacji.

Osłabnięcie oczekiwań co do przyszłej zmienności na giełdzie nowojorskiej wcale nie świadczy o nadmiernym samozadowoleniu inwestorów, ocenia Michael Shaoul z towarzystwa Marketfield Asset Management. To aluzja do wniosku, jaki kilka tygodni temu wysnuł David Bianco, główny strateg amerykańskiego rynku akcji w Deutsche Banku. Jego zdaniem, rosnące wyceny akcji i równocześnie spadająca zmienność to zapowiedź nadchodzącej korekty na giełdzie nowojorskiej. W poniedziałek tzw. indeks strachu VIX, mierzący oczekiwane przez inwestorów wahaniaindeksu S&P500, znalazł się najniżej w historii, schodząc poniżej pułapu 9 pkt. Spadek indeksu strachu to raczej kwestia strategii wielkich inwestorów niż ich nadmiernego samozadowolenia panującego na rynku, ocenia Michael Shaoul.

None
None

— Nie zaryzykowałbym tezy, że spadek oczekiwań co do przyszłej zmienności jest oznaką nadmiernej pewności siebie inwestorów. Ludzie sądzą, że lepiej zarabiać na strategii opartejna spadku zmienności, niż inwestować w obligacje, które mogą ucierpieć na wzroście stóp procentowych — napisał Michael Shaoul w e-mailu do klientów.

Na rynku pojawiły się spekulacje, że znaczące pozycje nastawione na dalszy spadek oczekiwanej zmienności na giełdzie nowojorskiej założyło towarzystwo inwestycyjne Pimco, prowadzące największy fundusz obligacji na świecie.