Takiego zdania jest m.in. Tobias Levkowich, szef strategów amerykańskiego rynku w Citigroup. W raporcie datowanym na 4 maja 2012 r. napisał, iż wskaźnik VIX, najczęściej stosowany miernik zmienności rynku, „ nie jest najlepszym wskaźnikiem do prognozowania przyszłych cen akcji”.

Według Levkovicha, akcje z większym prawdopodobieństwem zyskają na wartości niż spadną w przypadku skoku indeksu VIX. Swoją ocenę oparł on na badaniach wahań indeksu S&P500 po tym jak VIX wzrósł o 25 proc. z dołka w ciągu miesiąca.
Częściej też niż spadek, akcje notowały wzrost po upływie trzech, sześciu i 12 miesięcy.
Częstotliwość zwyżek wzrosła do 75 proc. po roku z 60 proc. notowanych po trzech miesiącach. Levkovich opisał wskaźnik, jako „przypadkowe notowania efektów cenowych” zaś S&P500 z tendencją do wzrostu z upływem czasu.
Obecnie wartość indeksu strachu VIX oscyluje na poziomie 19 pkt. W przypadku jego europejskiego odpowiednika (VStoxx) to poziom około 29 pkt.
