WARSZAWA (Reuters) - Pierwsze godziny sesji w Warszawie przyniosły spory wzrost indeksów przy dużych obrotach. Ochłonąwszy po sylwestrowych szaleństwach i zachęceni wczorajszymi wzrostami na świecie inwestorzy przystąpili do kupowania akcji najbardziej płynnych spółek. Maklerzy sądzą, że może być to początkiem "efektu stycznia".
"Wygląda na to, że mamy do czynienia z efektem stycznia. Sytuacja jest łudząco podobna do tej sprzed roku i sprzed dwóch lat. Myślę, że wzrosty trochę potrwają i ci co czekają, że teraz spdanie mogą się przeliczyć" - powiedział Paweł Wojtaszek, makler z Erste Securities.
W ciągu pierwszych dwóch tygodni ubiegłego roku indeks WIG 20 zyskał na wartości około 16 procent dzięki zakupom inwestorów instytucjonalnych. Podobnie jak i dzisiaj, rok temu duzi inwestorzy kupowali bowiem akcje, tradycyjnie przebudowując portfele na początku roku.
Na drugiej w tym roku sesji do godziny 12.45 indeks WIG 20 wzrósł o 3,1 procent do 1.212,8 punktu, tym samym przełamując psychologiczną barierę 1.210 punktów. Obroty sięgnęły 184,3 miliona złotych podczas gdy na wczorajszym zamknięciu wyniosły 78 milionów złotych.
"To pokłosie tego co w czwartek stało się w Stanach Zjednoczonych i w Europie, już po zamknięciu naszego rynku. Nie możemy zostać w tyle" - powiedział Jakub Studnicki z DWS Polska TFI.
W czwartek sesje w Stanach Zjednoczonych zakończyły się dużymi zwyżkami - Dow Jones wzrósł o 3,19 procent, a Nasdaq Composite zwyżkował o 3,69 procent. Zwyżka indeksu Dow Jones o 265,89 punktów była największą w historii podczas pierwszej sesji roku.
W piątek w Warszawie rosły kursy wszystkich dużych i płynnych spółek, akcje TPSA podrożały o 3,5 procent, Pekao o 3,3 procent, KGHM o 3,0 procent, a PKN Orlen o 3,7 procent.
Maklerzy sądzą, że do kupownia ruszyły zarówno krajowe fundusze emerytalne, które pod koniec roku otrzymały z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych ponad 450 miliona złotych oraz instytucje zagraniczne.
Jednak jeszcze większego napływu gotówki z zagranicy rynek spodziewa się na początku przyszłego tygodnia, gdy definitywnie zakończy się przerwa świąteczna.
((Autor: Olga Markiewicz; redagowała: Barbara Woźniak; Reuters Messaging: [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, [email protected]))