Nerwową sesję przeżyli inwestorzy handlujący na amerykańskich giełdach. Po słabym otwarciu indeksy odrobiły straty, by po kolejnej godzinie znowu znaleźć się pod kreską. Spadkowa tendencja utrzymała się już do samego zamknięcia.
Falowanie nastrojów można złożyć przede wszystkim na karb nienajlepszych danych makro i serii słabych raportów kwartalnych. Conference Board poinformował, że wskaźnik zaufania konsumentów spadł w kwietniu do 97,7 pkt. ze 103,0 pkt. w marcu. Ekonomiści spodziewali się spadku wskaźnika, ale szacowali jego wartość na 98,1 pkt. Zdecydowanie lepiej przedstawia się sytuacja na rynku nieruchomości. Tutaj w marcu sprzedaż nowych domów wzrosła o 12,2 proc. do rekordowej ilości 1,43 mln.
Uwagę graczy przykuwały również publikowane sprawozdania finansowe za miniony kwartał. Tym razem brakowało pozytywnych niespodzianek. Rozczarował zwłaszcza koncern chemiczny DuPont. Firma nie sprostała — jak się okazuje — zbyt wysokim wymaganiom analityków. Początkowo przecena walorów nie była znacząca, jednak w końcówce sesji zdynamizowała się. Jeszcze słabiej zaprezentował się producent drukarek Lexmark. Spadająca z podobnych jak w przypadku DuPonta powodów wycena momentami sięgała około 15 proc. Rykoszetem odbiło się to na notowaniach walorów Hewlett-Packard, którego jednym z istotnych źródeł przychodów jest rynek drukarek.
O pechu mogą za to mówić udziałowcy Boeinga. Do połowy sesji kurs akcji producenta samolotów lekko zwyżkował. Potem i jego dosięgła korekta. Szkoda, bo spółka ma się czym chwalić. W poniedziałek dostała zamówienie o wartości 6 mld USD od Air Canada, a dzień później Air India zapowiedziały zakup 50 nowych samolotów Boeinga.